W chińskich fabrykach Foxconn w mieście Taiyuan, które mają dostarczać rocznie 57 milionów iPhonów 5, wybuchły parę dni temu zamieszki. Skala tych zamieszek - jak przystało na Chiny - ogromna. Teraz fabryki zostały zamknięte -jest wielu rannych i zabitych.

W zajściach brało udział 2 tysiące pracowników fabryki, a na miejsce wezwano 5 tysięcy funkcjonariuszy policji. Co więcej uszkodzona została jedna z linii produkcyjnych najnowszego smartfonu Apple.

Według chińskich mediów 10 osób poniosło podczas zamieszek śmierć, choć Foxconn twierdzi, że nikt z pracowników nie ucierpiał.

Fabryka znajdująca się w mieście Taiyuan - największym w prowincji Shanxi - zatrudnia prawie 80 tysięcy osób i produkuje przedmioty dla różnych firm. Od lat cieszy się ona złą sławą ze względu na słabe warunki pracy oraz bardzo dużo nadgodzin, które pracownicy muszą tam wyrabiać. Do tego służby ochrony obiektu są skłócone z szeregowymi pracownikami i właśnie to miało wywołać najnowszą falę agresji.

Jeden z ochroniarzy miał uderzyć pracownika fabryki, co szybko przerodziło się w wielką bijatykę. Niektórzy z biorących w niej udział dzwonili po znajomych - wśród których znaleźli się gangsterzy z Shandong i Henan. Całe zamieszanie trwało do późna w nocy.

Aresztowano około 100 osób, a policja rekwirowała i kasowała zawartość pamięci telefonów biorących udział w zamieszkach.

Oczywiście odbije się w to w negatywny sposób na dostępności na rynku iPhone'a 5 - którego obecnie i tak trudno dostać.

micgadget, cultofmac