Od połowy marca w górach mamy pogodę odwilżową. W Tatrach przez ten czas ubyło ponad 30 centymetrów śniegu. Jednak od jutra początek radykalnych zmian, wraca prawdziwa zima ze śniegiem i tęgim mrozem, co cieszy narciarzy.

Sezon narciarski jeszcze nie dobiegł końca, bo po blisko dwóch tygodniach odwilży i systematycznego roztapiania się śniegu, w góry wraca ostra zima.

Dzisiaj ostatni dzień słonecznej i ciepłej aury. W niższych partiach Sudetów i Karpat będzie nawet ponad 10 stopni, powyżej 1000 metrów około 5 stopni, a na 2000 metrów do 2-3 stopni na plusie.

Izoterma zera stopni wzniesie się na wysokość 2500 metrów. To ostatnie godziny, aby wybrać się na szlaki korzystając ze słonecznej i w miarę ciepłej pogody.

W nocy aura zmieni się, zacznie sypać śnieg i tak też będzie przez kilka następnych dni. Temperatura będzie systematycznie się obniżać.

Do końca tygodnia nocami i o porankach w wyższych partiach gór będzie 10-15 stopni mrozu, a popołudniami 5-10 stopni poniżej zera. Poprawa pogody dopiero na początku przyszłego tygodnia, wówczas przestanie padać, niebo się rozpogodzi, a temperatura wzrośnie.

Do tego czasu przeważnie spadnie 10-20 centymetrów śniegu, jednak w Zachodnich Beskidach i Tatrach przyrost pokrywy śnieżnej może wynieść nawet 30 centymetrów i więcej. Obecnie w najbardziej śnieżnych miejscach Tatr, a więc m.in. na stokach Kasprowego Wierchu, leży 160 cm białego puchu.

Niewykluczone, że do początku przyszłego tygodnia wróci blisko 2-metrowa pokrywa sprzed 2 tygodni. To dobra wiadomość dla amatorów sportów zimowych, którzy nie zdążyli się wyszaleć na śniegu przez zimowe miesiące. Nie jest wykluczone, że po spodziewanych śnieżycach warunki narciarskie będą lepsze niż w styczniu czy lutym.