Wielki Zderzacz Hadronów w laboratoriach CERN pod Genewą rozpoczął niedawno dwuletnią przerwę w pracy na modernizację, jednak nie oznacza to, że fizycy poszukujący bozonu Higgsa próżnują. Analizują oni cały czas wyniki zeszłorocznych kolizji, aby uzyskać jak najpewniejsze potwierdzenie, że znaleziona cząstka była faktycznie bozonem Higgsa. No i teraz twierdzą już z niemal całkowitą pewnością - była.

Po analizie 2,5-krotnie większej ilości danych niż przed ogłoszeniem w zeszłym roku, wszystko wskazuje na to, że odkryta cząstka była bozonem Higgsa - cząstką nadającą masę całej materii we wszechświecie.

Nie znaczy to jednak, że rozwiązuje to wszystkie problemy, bo nadal nie wiadomo jakiego rodzaju odkryty bozon Higgsa jest - czy jest to bozon Higgsa przewidziany przez Model Standardowy fizyki czy też może jeden z bozonów przewidzianych przez inne teorie.

Na to czy jest to bozon Higgsa wskazują jego kwantowe właściwości, a także to jak wchodzi on w interakcję z innymi cząstkami. Teoretyczny bozon Higgsa ma być jedyną cząstką elementarną Modelu Standardowego pozbawioną spinu, a jej parzystość powinna być dodatnia. W eksperymentach CMS i ATLAS sprawdzono te właściwości dokładnie i wszystko zgadzało się z teorią.

Aby stwierdzić z pewnością czy jest to bozon Higgsa Modelu Standardowego trzeba będzie dokładnie zmierzyć średni czas życia tej cząstki i porównać go z teorią. Będzie to jednak dość trudne, gdyż aby wykryć jedną cząstkę tego typu potrzeba około biliona kolizji między protonami.

Bozon Higgsa zawdzięcza swoją popularną nazwę - "boska cząstka" - niezbyt fortunnemu tytułowi książki noblisty Leona Ledermana "God Particle" (Boska Cząstka) - która według autora miała się oryginalnie nazywać "Goddamn Particle" (Przeklęta Cząstka).

Źródło: CERN