Indie udowadniają właśnie światu, że da się wyrwać koncernom farmaceutycznym nieco pieniędzy i to zgodnie z wszelkimi regulacjami międzynarodowymi. W życie wchodzi tam prawo regulujące maksymalne ceny leków, przez co w aptekach będzie można dostać lekarstwa na raka o 50-80% taniej.

Dwa lata temu po raz pierwszy Indie postawiły się Bayerowi wymuszając na nim udzielenie licencji krajowemu producentowi Natco Pharma, który miał zacząć produkować lek Nexavar i sprzedawać go o 97% taniej niż niemiecki koncern. Decyzję tę motywowano wtedy faktem, że terapia oryginalnym lekiem kosztowałaby 41-krotność średnich rocznych zarobków w tym kraju - przez co stać by było na niego tylko najbogatszych.

DPCO (drug prices control order), który wszedł w życie z dniem 15 maja, zastąpił starszy akt z 1995 roku. Ma on dać rządowi moc regulacji cen 348 najważniejszych leków. W nowym prawie do ustalenia maksymalnej, rynkowej ceny leków stosowana będzie statystyka - obliczana będzie średnia danego leku od wszystkich producentów posiadających przynajmniej 1% udziału w rynku. Wcześniej do ustalania maksymalnej ceny stosowane były podawane przez producenta dane dotyczące kosztu produkcji.

W efekcie ma to prowadzić do obniżki cen ważnych lekarstw o 50-80%.

Z jednej strony ograniczany jest w ten sposób wolny rynek - wielkie koncerny farmaceutyczne mogą w efekcie wycofać się w ogóle z obecności na indyjskim rynku. Z drugiej jednak ceny niektórych leków są horrendalnie wysokie i nie uzasadniają ich nawet ogromne koszty badań. Waszym zdaniem działanie Indii jest słuszne?

Źródło: Times of India