Nie ma na świecie bardziej ekstremalnej podróży pociągiem niż ta, która zawiedzie nas z Polski aż na wschodni kraniec Rosji. Przy tym wyzwaniu podróż Koleją Tybetańską wydaje się bułką z masłem. Nic dziwnego, gdyż żeby przemierzyć Rosję z zachodu na wschód potrzeba nam tygodnia, ponad 9 tysięcy kilometrów, mniej niż 500 złotych w kieszeni i dużej wytrwałości.

Kolej Transsyberyjska zawiedzie nas z Moskwy do Władywostoku. Pociąg rusza z Dworca Jarosławskiego, następnie pokonuje aż siedem stref czasowych zatrzymując się w tym czasie między innymi w Permie, Nowosybirsku, Krasnojarsku, Irkucku i Chabarowsku.

To najlepszy i chyba najtańszy sposób na zwiedzenie dużego kawałka rosyjskiej Syberii. Podobnie jak nieprzyjazna człowiekowi jest ta kraina, tak niewygodna potrafi być tygodniowa podróż pociągiem bez wygód.

Nie można liczyć na prysznic, wygodne łóżko i wykwintne jedzenie. Trzeba się za to gnieździć w ciasnych pomieszczeniach z często zupełnie nieznanymi nam ludźmi, na okrągło pić herbatę i zatykać nos od nieprzyjemnego zapachu. Mimo tych problemów nie ma lepszego miejsca na poznanie niezwykłych historii ludzi, którzy pochodzą z najróżniejszych stron Azji.

Kolej Transsyberyjska to miejsce w którym zapomina się o świecie pełnym techniki, a cofa w dawne lata, kiedy jedyną rozrywką były wielogodzinne rozmowy na najróżniejsze tematy. Czas wtedy mija tak szybko, jak oddalają się za oknami surowe krajobrazy.

7777

W podróż najlepiej jest się wybrać latem, kiedy temperatura osiąga na południu Rosji 25-30 stopni i dzień jest długi. Są jednak śmiałkowie, którzy nie mogą sobie odmówić podróży w najtrudniejszym pogodowo okresie, a więc w środku zimy. Pociąg musi wtedy przedzierać się przez zaspy śnieżne, kiedy temperatura spada nocami do minus 40 stopni.

Zobaczcie całą trasę na filmach