Czasami pokazujemy na naszych łamach ciekawe zegarki i koncepty czasomierzy, takiego jednak jeszcze nie było. Ring Clock jest projektem unikalnym, bowiem zegarek został zminiaturyzowany do formy pierścienia, który z pomocą diod LED wyświetli nam czas. A jeszcze dwa lata temu uważano tej projekt za niemożliwy do zrealizowania.

Zegarek w pierścieniu został zrealizowany w formie projektu w roku 2011 przez Gusztava Szikszaia na konkurs, w którym zadaniem było stworzenie produktu niemożliwego do wyprodukowania dziś, lecz możliwego do stworzenia za dziesięć lat. Jak widać technologia znacznie wyprzedziła oczekiwania i Ring Clock może powstać już teraz - jeśli kampania w serwisie Indiegogo okaże się udana (a wszystko na to wskazuje).

Ring Clock jest dość sporym pierścieniem, który składa się z trzech mniejszych metalowych kółek - jedno wyświetla godzinę, inne minutę, a ostatnie sekundę. Do tego posiada on wbudowaną na stałe (czyt. nie da się jej wymienić, a to dość istotne, bo ma ona żywotność zaledwie trzech lat) baterię, która ma wystarczyć zaledwie na dwie godziny wyświetlania czasu, i która jest ładowana bezprzewodowo. W zupełności wystarczy to jednak na długie tygodnie - bo pierścień jest cały czas wygaszony, wybudzając się tylko gdy zakręcimy zewnętrznym kółkiem.

Zespół tworzący go liczy na zebranie 287 tysięcy dolarów, a już udało się zebrać ponad 230 tysięcy (do końca zbiórki jeszcze 23 dni). Podstawowy zegarek kosztuje 195 dolarów (plus wysyłka 15 dolarów). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem powinien on trafić do odbiorców już w kwietniu przyszłego roku.