Fantazja osób uzależnionych od środków odurzających nie zna granic, skądinąd skutki zażywania dezomorfiny przerażają nie tylko narkomanów ze znacznym stażem, lecz także lekarzy narkologów z wieloletnim doświadczeniem pracy w tej dziedzinie. Obecnie w internecie możemy zobaczyć realne zdjęcia i porażające wyobraźnię filmiki, ukazujące skutki oddziaływania tego specyfiku, by uświadomić sobie do jakiego stanu „przeobraża” on opanowane przez siebie ciało. W Rosji „krokodyl” – jak nazywają go uzależnieni – pochłonął już tysiące ludzkich istnień i pewnie toruje sobie drogę wśród młodego pokolenia kolejnego mocarstwa. [UWAGA – DRASTYCZNE ZDJĘCIA]
 
Dezomorfina została wygenerowana w Stanach Zjednoczonych w 30-ch latach ubiegłego wieku jako środek przeciwbólowy, zastępujący morfinę. Jej badania na zwierzętach wykazały wysoki poziom znieczulenia, trwający przez kilka godzin, natomiast stopień uzależnienia przekroczył poziom wielu wówczas dostępnych typów środków narkotycznych. Nieprzypadkowo, gdyż dezomorfina jest dziesięciokrotnie silniejsza od morfiny, a przy tym 5 razy bardziej toksyczna. Na rosyjski rynek narkotykowy trafiła ona początku millenium, szybko zyskując popularność wśród biedniejszej części heroinistów.
 
2b_01
 
Ów środek stał się prawdziwą plagą Rosji. Spójrzmy chociażby na liczby. Po 2000 roku po dezomorfinę sięgnęli głównie ci, którzy dotychczas zażywali heroinę. Z biegiem lat zajęła ona drugie miejsce, czyli  stanowiła 25-28% spożywanych środków tego typu. Według danych Rosyjskich Federalnych Służb ds. Kontroli Obrotu Narkotykami o ile w 2007 roku dezomorfinę sporadycznie zażywano w 19 obszarach kraju to już 2 lata później na stałe zagościła w 60 regionach. Co więcej, zaczynając od 2009 r. ilość skonfiskowanego środka wzrosła 23-krotnie. O popularności tego narkotyku pośrednio świadczy gwałtowny wzrost sprzedaży leków, zawierających kodeinę. Na przykład w aptekach Uralskiego Okręgu Federalnego w 2007 roku realizowano 4,2 mln opakowań tego typu farmaceutyków, dwa lata później już 6,7 mln, zaś w 2010 ten wskaźnik wynosił 12 mln. W ciągu trzech lat sprzedaż preparatów, zawierających kodeinę, potroiła się. 
 
Co stoi za tą statystyką? Dlaczego preparat uśmierzający ból zyskał sobie tak olbrzymie rzesze zwolenników? Otóż w pierwszej kolejności  dezomorfina zyskuje kręgi odbiorców wśród ludności biedniejszych regionów, gdzie młodzież nudzi się, nie pracuje i nie wie co ze sobą począć. Wówczas sięga po alkohol bądź groźniejsze używki. Stąd też inna nazwa tego środka – heroina dla ubogich. Poziom dochodów przeciętnego mieszkańca Rosji czy Ukrainy ciągle spada, nadziei nie dodaje również szalejące bezrobocie, zaś osoby uzależnione coraz częściej sięgają po specyfiki, które można wygenerować w domowych warunkach bez najmniejszej znajomości podstaw chemii. Metoda produkcji dezomorfiny poprzez syntezę z leków, zawierających kodeinę, znacznie obniża koszt uzyskanego narkotyku. Na powstały preparat składa się również benzyna, kwas siarkowy, jod, czerwony fosfor, detergenty gospodarstwa domowego, czyli składniki nie rujnujące portfela.
 
2_23
 
Skąd zatem wzięła się tak dziwna nazwa – „krokodyl”? Otóż dezomorfinę w ten sposób ochrzcili sami narkomani, co zresztą nie dziwi, gdyż to, co środek czyni z ciałem uzależnionego można porównać do przeistaczania się w rzeczonego gada. W miejscach ukłucia, a mogą się one znajdować na dowolnym obszarze, skóra przybiera zielonkawa barwę i łuszczy się jak krokodyla. Pierwsze rany przypominają  oparzenia od papierosów, następnie, po pięciu lub sześciu dniach, nabierają fioletowego odcienia i pokrywają się pęcherzami. Po dość krótkim  czasie dochodzi do zapalenia naczyń krwionośnych, pękania skóry. Półtora roku zażywania „krokodyla” skutkuje powstawaniem głębokich rany, a tkanki samoistnie odchodzą od kości, dochodzi tez do ich obumierania. Ten stan kończy się gangreną i amputacją, zaś porowate kości, szczególnie dolna szczęka, dosłownie zaczynają się rozpuszczać.
 
3_16
 
Krokodyl opanowuje człowieka niewiarygodnie szybko. Już po pierwszej iniekcji dochodzi do silnego uzależnienia, a średnio w ciągu dwóch, maksymalnie trzech lat narkotyk zabija. Ten okres jest przepełniony cierpieniem i degradacją ciała. Obniża się odporność, dochodzi do zatkania naczyń krwionośnych, a w narządach wewnętrznych pojawiają się ropnie. Zakrzepowe zapalenie żył prowadzi do szybkiej utraty kończyn i amputacji. Człowiek zamienia się w zombie z gnijącym ciałem, któremu towarzyszy specyficzny zapach, odczuwany z odległości kilku kroków. 
 
Czy osoby uzależnione od dezomorfiny mają jakiekolwiek rokowania powrotu do zdrowia? Lekarze nie ukrywają, że ze względu na rychły rozkład ciała oraz czas, w którym narkotyk zabija, szanse są bardziej niż znikome. Jedynie całkowite odstawienie „krokodyla” w ciągu pierwszych 6 miesięcy zażywania umożliwia uzależnionemu powrót do względnej normalności. Dopiero w tym przypadku lekarze mogą  przedłużyć jego funkcje życiowe. Wyprowadzanie z nałogu jest niezwykle trudne i długotrwałe, towarzyszą mu znaczne urazy psychologiczne, dotykające zarówno samego uzależnionego, jak i jego najbliższego otoczenia. Bez wsparcia rodziny, która jest gotowa na każde poswięcenie, uratowanie człowieka jest niemożliwe. Szanse samodzielnego wyjścia z tego nałogu są zerowe. Zwyczajnie można nie zdążyć, gdyż działanie „krokodyla” jest nieodwracalne.
 
4_16
 
Czy powolna śmierć, której towarzyszy gnicie i rozkład ciała stanowi wystarczająco odrażającą przestrogę przed zażywaniem tego narkotyku? Skądże. W ciągu ostatnich kilku lat liczba osób, sięgających po dezomorfinę wzrosła o około 25 procent. Przy czym, Rosjan dziesiątkuje nie tylko „krokodyl”. Na Federację Rosyjską przypada jedną piątą całkowitego zażywania heroiny na świecie, czyli 2 procent ludności naszej planety przyjmuje 21 proc. produkcji tego środka odurzającego. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba oficjalnie zarejestrowanych narkomanów wzrosła dziesięciokrotnie, tj. ponad 5 mln mieszkańców tego kraju życie na podwójnym gazie.
 
Skądinąd te liczby i fakty najwyraźniej nie odstraszają. „Krokodyl” zatacza kręgi i szuka kolejnych ofiar. O jednym z głośniejszych przypadków jego inwazji poza obszarem Wschodniej Europy donosił dziennik The Daily Mail. Siostry Amber i Angie Neitzel z Joliet w stanie Illinois stały się dowodem na to, że „narkotyk dla ubogich” podbija Stany Zjednoczone. Abhin Singla, lekarz, do którego trafiły dziewczyny, rozpoznał charakterystyczne rany na ich ciałach, uznając, że był to najgorszy widok w jego szesnastoletniej praktyce.  

Siostry Neitzel bynajmniej nie są odosobnionym przypadkiem w Ameryce. Doktor Singla zauważa, że w październiku 2013 w szpitalu Saint Joseph odnotowano kilkoro pacjentów z charakterystycznymi zmianami skórnymi, będącymi bezpośrednim dowodem długofalowego zażywania „krokodyla”. Jedna z ofiar tego narkotyku, 25-letnia kobieta, która przez długi czas sięgała po heroinę, a następnie przerzucała się na dezomorfinę. W momencie trafienia do szpitala dolna część jej ciała była zniszczona w 70-ciu procentach. Nie udało się jej uratować.
 
5_13
 
Władze różnych państw nie chcą się jedynie przyglądać pochodowi śmierci i w różny sposób starają się poskromić potwora. Tak, w marcu bieżącego roku, dyrektor Rosyjskich Federalnych Służb ds. Kontroli Obrotu Narkotykami ogłosił, że krajowy rynek dezomorfiny został niemal całkowicie zniszczony. Jego zdaniem jest to skutek wprowadzenie regulacji prawnych, zgodnie z którymi na terenie Federacji obowiązuje całkowity zakaz sprzedaży leków, zawierających morfinę, bez recepty. 
 
6_13
 
Czy narkotyk, który w Rosji pochłonął życia ponad 30 tys. osób zagraża światu? W 2011 dezomorfina pojawiła się na ulicach Holandii i Belgii, rok później zanotowano przypadki obecności „krokodyla” w Norwegii, miedzy innymi w Tromso. Natomiast w 2013 dotarł on na inny kontynent, do Arizony i Illinois. Żarłoczna bestia rozpędza się w poszukiwaniu nowego domostwa i powraca do macierzy…