Ian McKellen wcielający się w filmowych ekranizacjach prozy Tolkiena w postać Gandalfa pobudził ostatnio nadzieje fanów mówiąc, że w jego opinii Peter Jackson jeszcze wróci do Środziemia. Niestety sam reżyser uciął teraz wszelkie spekulacje.

Ujawnił on, że nawet gdyby chciał to nie będzie mógł kręcić już więcej filmów na podstawie powieści J. R. R. Tolkiena, gdyż Tolkien Estate - a więc spadkobiercy tego wielkiego pisarza - nie chcą już więcej filmów. Prawa do Hobbita i Władcy Pierścieni zostały sprzedane jeszcze przez samego Tolkiena w latach 60, a dziś jego rodzina nie jest zbyt zadowolona z efektu pracy Jacksona, dlatego na dalsze filmy nie wyrazi raczej zgody.

Syn pisarza - Christopher - dwa lata temu stwierdził, że "Tolkien [chodzi oczywiście o jego ojca] stał się potworem, został pochłonięty przez swoją własną popularność i przez absurd naszych czasów. Komercjalizacja obniżyła wartość jego dzieł i ich filozoficzny wydźwięk".

Z drugiej strony może być to tylko gra ze studiem New Line Cinema, aby wyciągnąć od niego nieco więcej pieniędzy - Tolkien Estate od początku współpracy zarzucało filmowcom nieuczciwe dzielenie się zyskami (poprzez sztuczne zawyżanie kosztów produkcji).

Druga część Hobbita - Bitwa pięciu armii, trafić ma do kin już 26 grudnia.

Źródło: Den of Geek