Europejski zespół prymatologów i lingwistów wybrał się jakiś czas temu na wyspę Tiwai Island na rzece Moa w Sierra Leone i do lasu Taj w Wybrzeżu Kości Słoniowej aby zbadać dokładnie język zamieszkujących ją koczkodanów Campbella (Cercopithecus campbelli). Badania doprowadził do bardzo zaskakujących wniosków - język małp okazał się być dużo bardziej złożony niż wcześniej sądzono.

Analiza lingwistyczna języka, którym małpy się posługują wykazała, że mają one dość bogaty słownik, a z poszczególnych słów potrafią nawet klecić pełne zdania.

Badania polegały zasadniczo na straszeniu zwierząt - naukowcy przygotowali modele lampartów i odtwarzali z głośnika dźwięk drapieżnych ptaków, a następnie sprawdzali jaką reakcję wśród małp wywołują te zagrożenia. Okazało się, że małpy mają dość sporo przyrostków, dzięki którym poszczególne słowa mogą nabierać różnych znaczeń określając dokładnie nie tylko naturę zagrożenia, lecz także jego poziom - czyli przykładowo mogą one komunikować werbalnie pobratymcom, że w okolicy grasuje orzeł, lecz jest on dość daleko (do czego służy zawołanie "hok-oo", podczas gdy samo "hok" oznacza zagrożenie z powietrza).

Naukowcy liczą, że ich badania przyczynią się do stworzenia lingwistyki naczelnych, w której przy użyciu nowoczesnych metod badawczych uda się w pełni rozgryźć komunikację zwierząt.

Źródło: Scientific American