Europejska Agencja Kosmiczna wysyłała dzisiaj na orbitę siódmego i ósmego satelitę systemu Galileo. Urządzenia znajdą się na wydłużonej orbicie osiągającej 25900 km w najdalszym punkcie oraz 13713 km w najbliższym.

Narodziny europejskiego globalnego systemu nawigacji satelitarnej, który cechuje się dokładnością pozycjonowania w czasie rzeczywistym do metra, a nawet mniej, dokonują się w wielkich bólach.

Niedawno wystrzelone zostały kolejne dwa satelity przez firmę Arianespace, jednak nie trafiły one na swoje orbity, i tym samym nie ma z nich żadnego pożytku.

ESA poinformowała, że satelity są pod stałą obserwacją i nie zagrażają bezpieczeństwu na powierzchni ziemi.

Natomiast te, które zostały dzisiaj wyniesione na orbitę, są w pełni sprawne i już za kilka dni podejmą pracę.

System Galileo ma znacząco obniżyć wydatki UE na projekty, które są uzależnione od amerykańskiego GPS. A nie są one małe, bo szacowane na aż 800 miliardów euro.

UE chce także zarabiać na swoim systemie nawigacji satelitarnej, jednak póki co realizacja ten wizji się oddala. Według planów, Galileo ma być kompletne do 2017 roku.

ESA zamówiła już kolejne rakiety Ariane oraz Sojuz, które jeszcze w tym roku mają wynieść na orbitę po kilka satelitów.

Europejski GPS, oprócz zastosowań cywilnych, będzie oferował cenne informacje podnoszące bezpieczeństwo samolotów, pociągów czy samochodów.

Na pokładzie satelitów znajdą się transpondery, które będą w stanie przekazywać sygnały wzywania pomocy (SAR) z nadajników użytkowników do regionalnych ośrodków koordynacji poszukiwania i ratownictwa.

Jako że jest to projekt Unii Europejskiej i przy budowie uczestniczą wszystkie kraje członkowskie, także i Polacy mają w nim swój udział. Jakby tego było mało, jeden z satelitów będzie nosił nazwę Zofia.