Tunele czasoprzestrzenne (czyli właściwie mosty Einsteina-Rosena) pozwalające nam skracać sobie drogę we wszechświecie od lat pobudzają naszą wyobraźnię. A grupie hiszpańskich fizyków udało się ostatnio coś bardzo podobnego stworzyć, z tym, że dla pola magnetycznego.

W telegraficznym skrócie - Hiszpanom udało się przetransferować pole magnetyczne między dwoma punkami przestrzeni w taki sposób, że wyglądało to jakby w jednym punkcie owo pole znikło i pojawiło się w innym. Po drodze pokonało ono ścieżkę, która była magnetycznie niewidzialna. Efekt ten uzyskano z pomocą  dwóch kul połączonych cylindrem składającym się z trzech warstw: mumetalu (ferromagnetyczny stop niklu i żelaza) pokrytego cienką warstwą nadprzewodzącego tlenku itru-baru-miedzi ponownie pokrytego mumetalem. Całość odbywała się w ciekłym azocie.

Oczywiście rozwiązanie nie jest to mostem Einsteina-Rosena, który zagina czasoprzestrzeń skracając w niej dystans, ale efekt jego działania jest niemal identyczny - pole magnetyczne w jednym punkcie znika i pojawia się w innym.

Otwiera to pytanie - czy zjawisko takie może występować gdzieś w kosmosie naturalnie? Jeśli tak to może mieć to spore znaczenie dla naszego zrozumienia wszechświata, ale warto zwrócić na nie uwagę także względów praktycznych - może nam ono bowiem pozwolić na zdalne używanie potężnych magnesów znajdujących się zupełnie gdzie indziej. Na przykład podczas badania rezonansem magnetycznym człowiek nie musiałby wchodzić do wielkiej, głośnej maszyny, ta znajdowałaby się bowiem w drugim pokoju, natomiast pacjent stykałby się tylko z generowanym przez nią polem magnetycznym.

Źródło: Scientific American