NASA przygotowuje się do pierwszego załogowego lotu na Czerwoną Planetę. W ramach projektu HI-SEAS, naukowcy sprawdzili, jak przyszli kolonizatorzy Marsa poradzą sobie z zaplanowanymi dla nich zadaniami oraz jak tak długa izolacja wpłynie na ich psychikę i relacje w grupie.

W czerwcu, po ośmiu miesiącach badań, na zewnątrz specjalnej kapsuły, ulokowanej na zboczach wulkanu Manua Loa na Hawajach, wyszło sześciu astronautów. NASA oznajmiła, że badania przebiegły pomyślnie.

Tymczasem w ubiegły piątek rozpoczął się już kolejny test, który teraz może potrwać od roku, do nawet trzech lat. Śmiałkowie, wśród których znalazł się francuski astrobiolog, niemiecki fizyk, architekt, doktor, dziennikarz oraz geolog, zamieszkali w kapsule, która ma niecałe 11 metrów szerokości oraz ponad 6 metrów wysokości.

Jeśli zapragną oni wyjść na zewnątrz, to będą musieli założyć specjalne skafandry, gdyż ich życie ma jak najbardziej przypominać te z powierzchni Marsa. Skafandry mają zainstalowane mnóstwo czujników, a ich zadaniem jest ocena kondycji fizycznej uczestników badania.

Jadłospis załogi nie będzie zbyt wyszukany, gdyż będą musieli oni zadowolić się bardzo prostą żywnością, jak tuńczyk w puszce czy ser w proszku.

Naukowcy z NASA, dzięki projektowi HI-SEAS, chcą poznać i przygotować się na wszystkie wydarzenia, które mogą mieć kluczowe znaczenie w trakcie kolonizacji Marsa.

Przecież ten odległy nam świat jest niezwykle nieprzyjaznym dla człowieka miejscem, a życie tam będzie najbardziej karkołomnym zadaniem w całej historii podboju kosmosu.

Pomimo faktu, że pierwszy lot na Czerwoną Planetę zaplanowany jest dopiero na 2025 rok, to już teraz istnieje potrzeba zrozumienia wszystkich aspektów interakcji astronautów z resztą grupy w warunkach totalnej izolacji.