W peruwiańskiej części Amazonii geofizyk i podróżnik Andres Ruzo dokonał niezwykłego odkrycia, które potwierdziło dziwne legendy krążące po dżungli od wielu dekad. Otóż gdy miał on 12 lat, dziadek opowiedział mu niezwykłą historię, o chciwych hiszpańskich konkwistadorach, których pokonała dżungla, a ostatecznie dobiła gotująca się rzeka, która stanęła na ich drodze.

Właśnie ze względu na tę opowieść, Ruzo zdecydował, że musi spróbować odnaleźć tę prawdziwą gotującą się rzekę i udało mu się to. W ramach projektu "The Boiling River" wyruszył on na poszukiwanie legendarnej "wrzącej rzeki". Podobno woda w niej była tak gorąca, że cokolwiek do niej wpadło, natychmiast się ugotowało. Wszystkie te słowa teraz potwierdziły się.

Ciągnie się ona na długości 6,4 kilometra, ma szerokość 25 metrów i głębokość 6 metrów. Co ciekawe, woda w niej płynąca nie jest podgrzewana przez aktywność wulkaniczną, gdyż w promieniu setek kilometrów nie ma żadnego wulkanu. Rzeka zawdzięcza gorącą wodę przechodzącemu przez region uskokowi tektonicznemu.

andrdwdwddguzodwd

O jej istnieniu wiedziały dotychczas tylko dwa lokalne plemiona. Nazwały ją one Shanay-timpishka, co w luźnym tłumaczeniu oznacza "podgrzewana ciepłem słońca". Woda w rzece, co prawda, nie wrze, bo jej temperatura wynosi około 86 stopni Celsjusza, ale wystarczy, żeby nie mogło w niej istnieć żadne większe życie.

Teraz celem naukowca jest ochrona "wrzącej rzeki" przed niszczycielką działalnością człowieka i promowanie jej jako jednego z cudów Matki Natury. Jak widzimy, nasza piękna planeta skrywa jeszcze przed nami tyle fascynujących miejsc, które czekają na nasze odkrycie.