Pewne bardzo pechowe 19-miesięczne dziecko w Kanadzie zapadło jakiś czas temu na meningokokowe zapalenie opon mózgowych. Jego pech polegał jednak głównie na tym, że jego rodzice są zagorzałymi antyszczepionkowcami i zamiast "truć" malucha wynalazkami złych koncernów farmaceutycznych, pozwolili mu umrzeć "lecząc go" syropem klonowym i wyciągiem z liści oliwnych.

Chłopiec imieniem Ezekiel nie reagował na terapię, w której były także odżywki białkowe czy sok z zamrożonymi jagodami, dlatego "bardzo rozsądni" rodzice podjęli kolejny logiczny krok - zmienili mu terapię na ocet jabłkowy, czosnek, cebulę i imbir.

Aby w końcu skorzystali z usług szpitala chłopiec musiał przestać oddychać, jednak było dla niego już za późno i po pięciu dniach wysiłków lekarzy dziecko zmarło, a bezmyślnym rodzicom grozi więzienie.

Sprawa wyszła na jaw dopiero teraz - 4 lata po samym zdarzeniu - bo ludziom tym nawet śmierć własnego dziecka, do której się przyczynili, nie dała do myślenia i twierdzą oni, że są prześladowani przez państwo, a inni antyszczepionkowcy zbierają pieniądze na ich obronę. Grozi im pięć lat więzienia, a także możliwość utraty praw rodzicielskich nad swoimi pozostałymi dziećmi.

Źródło: Raw Story