Naukowcom z Queen Mary University of London i Uniwersytetu Cambridge udało się ostatnio zasymulować czarną dziurę w bardzo nietypowym kształcie. Obiekt taki łamałby podstawy współczesnej fizyki - ogólną teorię względności Einsteina - ale nie mamy się czego obawiać, do jej istnienia nasz wszechświat musiałby mieć jeden dodatkowy wymiar.

Owa czarna dziura ma mieć kształt cienkiego pierścienia, z którego wyrastają małe wybrzuszenia, które stają się coraz cieńsze i cieńsze - aż wreszcie odrywają się tworząc odrębne, mniejsze czarne dziury. 

View post on imgur.com

Ich istnienie mogłoby doprowadzić do zrodzenia tzw. nagiej osobliwości (naked singularity) - czyli grawitacyjnej osobliwości bez horyzontu zdarzeń, a w efekcie złamana zostałaby ogólna teoria względności, która zakłada istnienie osobliwości, ale muszą one posiadać horyzont zdarzeń. Dopóki są za nimi skryte to nie ma problemu, bo ogólna teoria względności się trzyma - mówi o tym tzw. hipoteza kosmicznej cenzury.

Czarne dziury tego typu nie są niczym nowym - ich istnienie przewidziano już ponad dekadę temu, jednak dopiero teraz udało się je zasymulować w komputerze. Czarne dziury tego typu byłyby widoczne (nie skrywałyby się za horyzontem zdarzeń), nie znaczy to jednak, że w naszym wszechświecie uda się taką czarną dziurę zaobserwować - do ich istnienia potrzebowalibyśmy bowiem pięciowymiarowego wszechświata, jakie mogą istnieć na przykład w teorii strun (mogą mieć do 11 wymiarów).

Mówimy tu nadal o bardzo teoretycznej fizyce, ale nie znaczy to wcale, że nie przybliży nas to do odpowiedzi dotyczących naszego własnego wszechświata. Być może dzięki takim właśnie badaniom uda się odkryć co czyni nasz czterowymiarowy wszechświat takim wyjątkowym, że kosmiczna cenzura w nim działa, albo nawet doprowadzi nas do stworzenia długo oczekiwanej teorii grawitacji kwantowej.

Źródło: Cambridge University