Świat lotnictwa właśnie wzbogacił się o coś naprawdę niezwykłego. Jest nim największy na świecie statek powietrzny o nazwie Airliner 10, który zbudowany został przez brytyjską firmę Hybrid Air Vehicles (HAV). Póki co znajduje się w hangarze, ale wkrótce ma zagościć na stałe na amerykańskim niebie.

Prace nad długą na 90 metrów maszyną zaczęły się w 2010 roku i były prowadzone przez słynny koncern zbrojeniowy Northrop Grumman. Jednak w trakcie budowy pojawiły się problemy natury finansowej, więc ostatecznie projekt uziemiono. Niedawno zainteresowała się nim firma Hybrid Air Vehicles, która postanowiła kontynuować jego budowę i dziś możemy go zobaczyć w pełnej krasie.

Airlander 10 będzie służył amerykańskiej armii w misjach transportowych, ale i nie tylko. Jest w stanie bowiem przenosić ładunki do 10 ton, a jego wyposażenie pozwala mu wykrywać i śledzić obiekty powietrzne, naziemne i nawodne oraz prowadzić rozpoznanie elektroniczne i obrazowe.

Co ciekawe, ten olbrzymi statek powietrzy wypełniony helem, bez problemu radzi sobie nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach pogodowych. Jest także przystosowany do startu i lądowania na wodzie, piasku czy śniegu i lodzie.

Airlander jest pojazdem zarówno załogowym, jak i bezzałogowym. Dzięki zainstalowanym dwóm silnikom, jest on w stanie przemieszczać się z prędkością do 150 km/h i może unosić się w powietrzu do 5 dni w trybie załogowym i kilka tygodni w trybie bezzałogowym.

Największy statek powietrzy świata jednak nie będzie miał tylko i wyłącznie zastosowania wojskowego. Producenci przewidują, że stanie się on także wspaniałym środkiem transportu dla podniebnych podróżników, gdyż będzie mógł ich zabrać w najbardziej dzikie i niedostępne tereny naszej planety.