"Białe noce" to termin używany przez mieszkańców północnej Europy. Nawet poza strefą dnia polarnego, noce są na tyle krótkie, a Słońce chowa się za horyzont na tyle płytko, że niebo pozostaje jasne. Dzisiaj naprawdę jasnej "białej nocy" będziemy mogli doświadczyć w Polsce.

Abyśmy mogli mówić o najjaśniejszej nocy w całym roku, musi był spełnionych kilka warunków jednocześnie. Po pierwsze musi być to jedna z najkrótszych nocy, wypadająca w okolicach pierwszego dnia astronomicznego lata, a więc około 21 czerwca. Po drugie podczas niej Księżyc musi się znajdować w pełni. Po trzecie noc musi być pogodna, a najlepiej bezchmurna, bo wówczas światło Księżyca rozjaśnia całe niebo.

Warunki te w większości zostaną spełnione nadchodzącej nocy z poniedziałku na wtorek (20/21.06). Będzie to najkrótsza noc w tym roku, ponieważ podczas niej rozpocznie się astronomiczne lato, co nastąpiło dokładnie o godzinie 0:34. Jakby tego było mało, to Księżyc znajdzie się zaledwie 12 godzin po pełni, w której znajdzie się dzisiaj (20.06) o godzinie 13:02. Tego typu zbieg okoliczności ma miejsce średnio raz na około 20 lat i poprzednio wystąpił w 1997 roku.

Księżyc tuż przed pełnią w jedną z najjaśniejszych nocy w tym roku. Fot. TwojaPogoda.pl

Najkrótsza noc potrwa średnio 7 godzin i 15 minut. Między północną a południową częścią naszego kraju będzie się różniła w długości aż o godzinę. Najkrótsza będzie oczywiście w najdalej wysuniętym na północ krańcu Polski, a więc w rejonie Jastrzębiej Góry na Przylądku Rozewie. Noc potrwa tam zaledwie 6 godzin i 40 minut.

Najdłuższa tradycyjnie już będzie w Bieszczadach, gdzie potrwa 7 godzin i 50 minut, a więc o ponad godzinę dłużej niż na Pomorzu. Dlaczego noc najdłuższa jest na południu, a najkrótsza na północy? Ponieważ im bliżej koła polarnego, tym noce są krótsze, aż na samym kole trwa dzień polarny i Słońce ani na chwilę nie chowa się za horyzont.

Od wtorku (21.06) noce stawać się będą coraz dłuższe, a dni coraz krótsze, chociaż początkowo nie będzie to prawie zauważalne. A to dlatego, że dnia ubywa najpierw o zaledwie kilkadziesiąt sekund na dobę. Z biegiem tygodni wydłuża się to do 1-2 minut, a najszybciej dnia ubywa w okolicach pierwszego dnia astronomicznej jesieni, aż o 4-5 minut na dobę.

Najkrótsza noc nazywana jest Nocą Świętojańską, ponieważ wypada w okolicach Wigilii św. Jana, a więc w nocy z 23 na 24 czerwca. To święto będące połączeniem dawnych pogańskich obrządków związanych z dniem przesilenia letniego Słońca, na pamiątkę narodzin proroka Jana Chrzciciela. W Polsce obchodzone jest pod nazwą sobótki lub nocy Kupały.

Nasz naturalny satelita od zachodu Słońca aż po jutrzejszy (21.06) wschód Słońca będzie sobie wędrować między południowo-wschodnim a południowo-zachodnim niebem, nisko nad horyzontem, przez co wydawać się będzie znacznie większy niż zazwyczaj, choć to tylko złudzenie optyczne. Warto dodać, że w najkrótsze noce Księżyc w pełni naśladuje Słońce, wędrując po niebie równie nisko, co ono w najkrótsze dni w roku.

Księżyc w pełni. Fot. David Hoffmann.

Rozświetlać będzie mroki nocy, sprawiając, że niebo, które w niektórych regionach naszego kraju będzie pogodne i usiane niezliczonymi gwiazdami, pozostanie bardzo jasne. Noc będzie trwać zaledwie 6-7 godzin, z czego głęboka ciemność tylko 2-3 godziny.

Z powodu jasności nieba w całej północnej połowie kraju nie będzie można dostrzec najsłabszych gwiazd. Nawet w najciemniejszych miejscach blask Księżyca najbliższej nocy zastąpi latarkę.

Mieszkańcy obszarów leśnych zaobserwują nietypowe zachowania zwierząt, które z powodu zbytniej jasności będą mieć problemy z żerowaniem i zapadnięciem w sen. W lasach często objawia się to przerażającym wyciem watah wilków.

Według starego almanachu farmera czerwcowa pełnia nazywana jest czasem Pełnią Truskawkowego Księżyca, ponieważ, jak sama nazwa wskazuje, to idealny czas na małe, czerwone oraz słodkie owoce, które zapewne znajdują się właśnie na Waszych stołach.

Co można robić w najkrótszą i najjaśniejszą noc?

Oczywiście podziwiać niebo, a okazja ku temu jest wyjątkowa, ponieważ od kilku dni widoczne są spektakularne obłoki srebrzyste. Wystarczy tylko mniej więcej 45 minut po zachodzie Słońca i później spojrzeć nisko na niebo północno-zachodnie. Są to obłoki o barwie niebieskawej lub srebrzystej, a czasami pomarańczowej do czerwonej.

Dzięki temu odcinają się na tle ciemnego nocnego nieba. Są one bardzo podobne do chmur wysokiego piętra, a więc cirrus i altostratus. Obłoki srebrzyste, które często są mylone z zorzami polarnymi, chociaż zupełnie się od nich różnią, wciąż pozostają zjawiskiem w znacznej części tajemniczym, ponieważ do tej pory naukowcom nie udało się do końca wyjaśnić tego jak powstają.

Obłoki srebrzyste nad Polską. Fot. TwojaPogoda.pl

Zjawisko to występuje jedynie w północnej części strefy umiarkowanej, gdyż tylko tam w porze letniej Słońce chowa się za horyzont najpłycej, z uwagi na bliską obecność terenów panowania dnia polarnego. Obłoki srebrzyste unoszą się na wysokości 85 kilometrów nad powierzchnią ziemi, a więc o ponad 70 kilometrów wyżej niż nawet najbardziej rozbudowane w pionie zwyczajne chmury, w tym cumulonimbus i cirrus.

Obecnie sądzi się, że obłoki srebrzyste są zbudowane z drobnego pyłu kosmicznego. Inna teoria mówi o czynnikach bezpośrednio związanych z globalnym ociepleniem, a więc gazami cieplarnianymi powstałymi w skutek działalności ludzkiej. Wiemy, że od kilku lat obłoki są widoczne coraz dalej na południe od bieguna północnego, a to oznacza, że stale rozszerzają swój zasięg.

Nową teorię zaproponował Tony Phillips, badacz atmosfery w San Francisco. Według niego gazy cieplarniane trafiając do mezosfery ulegają ochłodzeniu i przyspieszają formowanie się obłoków zbudowanych z kryształków lodowych... Dowiedz się więcej