WikiLeaks opublikowało niedawno maile, które udało mu się wydobyć ze skrzynek należących do polityków rządzącej w Turcji partii AKP, ale eksperci od zabezpieczeń znaleźli w tych informacjach także złośliwe oprogramowanie, co może nieść bezpośrednie zagrożenie dla whistleblowerów.

Maile, które według WikiLeaks miały wskazywać na korupcję w tureckim rządzie, okazały się być głównie spamem i wiadomościami z list mailingowych, a zatem już po raz kolejny zatem ta organizacja opublikowała informacje bez choćby pobieżnego ich sprawdzenia - w lipcu w jej wyciekach znaleźć można było dane, w tym telefony i adresy, kobiet głosujących w Turcji.

Wygląda więc na to, że WikiLeaks chyba musi odejść do lamusa - nie jest ono w stanie zapewnić bezpieczeństwa danych, co w przypadku whistleblowerów i informacji pochodzących od nich jest absolutnie kluczowe. AD 2016 są jednak na szczęście inne miejsca, gdzie można bezpiecznie ujawnić korupcję w rządzie czy w korporacji (choćby portal The Intercept prowadzony przez Glenna Greenwalda -  dziennikarza, który jako pierwszy ujawnił rewelacje Snowdena).

Źródło: GitHub, Zdj.: PD