LeEco - producent elektroniki użytkowej z Chin (jeszcze do niedawna znany był jako LeTV) zaprezentował wczoraj w San Francisco swój pierwszy autonomiczny, elektryczny samochód. Maszyna nazwana LeSee Pro może być uznawana za chińską odpowiedź na Teslę.

Samochód jest maszyną koncepcyjną, zatem nie znamy praktycznie żadnych technikaliów ani ceny. Wiemy jednak, że producentowi przy jego tworzeniu przyświecał jeden cel - by Chińczycy mogli znowu oglądać niebieskie niebo, wolne od smogu.

Wiemy jak samochód wygląda i znamy niektóre z ciekawych rozwiązań jakie mają się w nim pojawić. A są to między innymi magnetyczny port ładowania - nie trzeba będzie wsadzać kabla do gniazdka, lecz wystarczy przytknąć go w odpowiednim miejscu do drzwi. Ciekawa jest też kierownica, która ma się składać i chować w desce rozdzielczej po przejściu w tryb autonomiczny.

A Chińczycy nie działają sami, bo mają oni mieć partnerów pod postacią firmy Faraday Future, która ma zamiar produkować elektryczne supersamochody i Astona Martina, którego raczej nikomu przedstawiać nie trzeba.

Co ciekawe, samochód nie dotarł na główną część prezentacji, bo utknął gdzieś po drodze w trakcie transportu z Londynu, gdzie maszyna brała udział w.... kręceniu najnowszej części Transformers.

Jeszcze niedawno byśmy patrzyli na ten koncept jako na odległą wizję, ale dziś, gdy Tesle poruszają się po drogach publicznych i oferują w pełni autonomiczny tryb, a jeszcze nie dawno coś takiego wydawało się być w sferze science-fiction.

Zdj.: LeEco