Edward Snowden ujawnił nowe dokumenty ze świata masowej inwigilacji serwowanej nam przez służby wywiadowcze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Tym razem afera dotyczy przechwytywania rozmów odbywanych na pokładach samolotów za pomocą telefonów komórkowych.

Były pracownik NSA, który nie może liczyć na ułaskawienie prezydenta Baracka Obamy, a tym bardziej Donalda Trumpa, ma zamiar ujawnić jeszcze więcej mrocznych informacji.

Inwigilacja pasażerów samolotów odbywała się od 2012 roku i prowadzona była przy pomocy systemu OnAir, czyli technologii komunikacji satelitarnej Inmarsat wykorzystywanej przez wiele linii lotniczych. Program był prowadzony pod nazwą Thieving Magpie (Sroka-Złodziejka) i był kolejną częścią wcześniejszego programu Southwinds, którego celem było przechwytywanie komunikacji z satelitów Inmarsat.

Szpiegowanie odbywało się, gdy telefon łączył się z pokładową siecią OnAir, a następnie z rodzimą siecią, wraz z informacjami o linii lotniczej, samolocie, jego położeniu GPS, a także pinów zabezpieczających telefon, adresów mailowych oraz innych danych znajdujących się w bazie i skojarzonych z inwigilowanym telefonem.

nsa-snowdwdwdden-dwd

"Możemy potwierdzić, że system pozwala nam na śledzenie celu w niemal rzeczywistym czasie, pozwalając na dalszą inwigilację lub przygotowanie nakazu aresztowania w miejscu docelowym. Jeśli przekazywane były dane mogliśmy zdobyć adresy email, identyfikatory z serwisu Facebook, adresy Skype i tym podobne." - możemy przeczytać w dokumentach Snowdena.

Według informacji, każdego dnia, począwszy od 2009 roku, NSA śledziła średnio 17 telefonów znajdujących się na pokładach samolotów. Ale to nie koniec. Wszystko wskazuje bowiem na to, że pierwsze inwigilacje odbyły się już w 2006 roku, a pełną parą ruszyły w 2008 roku, gdy linie lotnicze pozwoliły na używanie komórek w samolotach.

Ciekawe, jakie jeszcze fakty wypłyną od Snowdena.