Filmy jakie oglądamy w kinie to efekt długiej pracy ekipy filmowej, speców od efektów, a także późniejszej obróbki. Dostajemy gotowy efekt, skrojony tak, jak chciał tego reżyser i producenci. Woody Harrelson chce to zmienić i przygotowuje się do projektu, którego efektem będzie film puszczany w kinach na żywo.

Harrelson ogłosił swoje plany odnośnie filmu Lost in London, w którym pojawią się także Owen Wilson i Willie Nelson. Film będzie streamowany na żywo, a więc widzowie siedzący w sali kinowej zobaczą obraz odgrywany przed nimi w czasie rzeczywistym, bez poprawek i postprodukcji. Dokładnie tak jak to ma miejsce w teatrze, z tym że odległość od grających na planie aktorów będzie zdecydowanie większa, niż do teatralnej sceny. Oznacza to także, że wszelkie wpadki i pomyłki pójdą w eter.

Jak mówi sam pomysłodawca, aktor i reżyser – widowisko na żywo wynika z jego miłości do teatru i filmu. Od dawna myślał nad sposobem, aby połączyć je w jednym projekcie. Jedyną rzeczą odróżniającą go od teatru będzie brak siedzącej przed sceną publiczności.

 

Jest to pierwsze tego typu kinowe przedsięwzięcie i niezależnie od tego czy będzie sukcesem czy klapą, być może zainspiruje w jakiś sposób przyszłych twórców. Kto wie, może kiedyś powstanie oddzielny gatunek filmowy – właśnie taki odgrywany i transmitowany na żywo wprost do kin?

Źródło: slashfilm.com