Zimna fuzja czy nawet jeszcze bardziej nierealne sfery Dysona - okazuje się, że wcale nie takie wydumane wynalazki mogą dać nam "nieskończoną energię", jaka jest marzeniem ludzkości. Źródłem takim może stać się Słońce i to już całkiem niedługo.

Według Thierry'ego Lepercqa z francuskiej firmy Engie dzisiejsze dane wskazują na to, że już w roku 2025, a więc bardzo niedalekiej przyszłości, w lepiej nasłonecznionych miejscach naszej planety koszt energii słonecznej może spaść do 1 centa za kilowatogodzinę. Dodatkowym efektem takiego spadku cen energii ma być spadek cen ropy, nawet do 10 dolarów za baryłkę (obecnie są to 54$). A razem oznaczać to ma - zdaniem Lepercqa - przejście do ery, o której od lat śnią fantaści - niemal nieskończonej i niemal darmowej energii.

A do zielonej energii nie musi nas nawet przekonywać ekologia, zwycięży prosty rachunek biznesowy, który dzięki szybkiemu postępowi technologii coraz bardziej przeważa szalę na stronę źródeł odnawialnych. Engie przeprowadziło ostatnio symulację, która wskazała, że w roku 2030 niektóre z regionów Francji (chodzi tu dokładnie o obszar Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże) może w całości być zasilany ze źródeł odnawialnych, co ma oznaczać jednocześnie obniżkę cen tamtejszego prądu przynajmniej o 1/5.

Trend jest dość wyraźny, bo w energię ze źródeł odnawialnych inwestycje nie są prowadzone wyłącznie na szeroko pojętym zachodzie - Chiny stają się obecnie liderem tych technologii do roku 2020 planując na wydanie w tym celu 360 miliardów dolarów.

Źródło: Bloomberg, Zdj.: By NASA Goddard Space Flight Center [CC BY 2.0], via Wikimedia Commons