Amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA) chce wysłać GPS na emeryturę, ponieważ jej inżynierowie uważają, że opracowali szybsze i precyzyjniejsze metody określania lokalizacji.

A to wszystko dlatego, że rodzący się, choć w wielkich bólach (uruchomiony częściowo 15 grudnia 2016 roku), system Galileo, czyli europejski odpowiednik amerykańskiego GPS-u, będzie znacznie od niego dokładniejszy.

Oczywiście nie zapominajmy, że swój GPS budują/rozbudowują z powodzeniem również Rosjanie, Chińczycy czy Hindusi. I tutaj USA widzi w przyszłości potencjale zagrożenie.

DARPA opracowując koncepcję swojego projektu ASPN (All Source Positioning and Navigation) chce wyprzedzić konkurencję i wnieść precyzyjność operacji wojskowych na zupełnie nowy, niedostępny dla nikogo, poziom.

Nowy system będzie miał za zadanie uzupełniać GPS, jednak gdy ten pierwszy, z jakiś przyczyn "padnie" lub "nie wyrobi", to w pełni go wyręczyć, nie utrudniając pracy wojskowym agencjom.

imagfpasprodarpdklm45e45e

Świadomość możliwych problemów i przeciwdziałanie ich skutkom jest o tyle istotne, że wraz z umacnianiem się potęgi Chin czy Rosji (lasery i rakiety do niszczenia obiektów na orbicie) czy wystąpieniem dużej aktywności Słońca, może dojść do uszkodzenia satelitów systemu, które zwyczajnie pozbawią wojsko sprawności operacyjnej.

Choć istota funkcjonowania ASPN nie jest nowością, ponieważ wykorzystuje on wszelakie możliwe sygnały do określenia lokalizacji (bez danych z zewnątrz), a to jest już znane choćby z tabletów i określania położenia wewnątrz budynków, to DARPA chce to znacząco udoskonalić.

Oczywiście w przyszłości z dobrodziejstw tej technologii skorzystają nie tylko wojskowi, ale również my, zwykli zjadacze chleba, gdyż, z pewnością, na jego bazie powstaną ciekawe aplikacje na nasze gadżety, które umożliwią nam szybkie odnalezienie toalety czy konkretnego sklepu np. wewnątrz ogromnych centr handlowych.