Przerażające wieści dochodzą do nas od naukowców z Uniwersytetu w Newcastle, Aberdeen i Instytutu Jamesa Huttona, którzy przez ostatnie miesiące wykonywali badania skorupiaków w najgłębszych rowach oceanicznych na świecie.

Otóż w ich organizmach występuje ponad 10-krotnie więcej zanieczyszczeń przemysłowych, niż w ciele przeciętnej dżdżownicy oraz jest aż 50-krotnie wyższe, niż w krabach wyłowionych z jednej z chińskich rzek, które przecież należą do jednych z najbardziej zanieczyszczonych na świecie.

To kolejny smutny dowód na to, że niszczycielska działalność ludzka ma wpływ na nawet najbardziej wydawałoby się odcięte od świata ekosystemy. Takie dziedzictwo pozostawiamy następnym pokoleniom.

Badania zostały wykonane w Rowie Mariańskim i Kermadec, czyli obszarach mających ponad 10 kilometrów głębokości, oddalonych od siebie o 7 tysięcy kilometrów i będących niedostępne dla zwykłych ludzi.

salento, natura morta a due passi da lecce

Naukowcy znaleźli w tkance tłuszczowej obunog skrajnie wysokie stężenia trwałych zanieczyszczeń organicznych (TZO), w tym polichlorowanych bifenyli (ang. polychlorinated biphenyls, PCBs) i polibromowanych eterów difenylowych (ang. polybrominated diphenyl ethers, PBDEs).

"Te dziewicze, jakby się zdawało, obszary są tak potwornie zanieczyszczone jak np. zatoka Suruga, czyli jedna z najbardziej skażonych stref przemysłowych północno-zachodniego Pacyfiku" - powiedział dr Alan Jamieson szef ekipy naukowców.

Co ciekawe, stosowanie PCBs zostało w Stanach Zjednoczonych zakazane w 1977 roku, a w Unii Europejskiej aktualnie podlega ścisłej kontroli. Specjaliści sądzą więc, że te delikatne ekosystemy zostały skażone w wyniku katastrof przemysłowych czy wycieków z budowanych nad Pacyfikiem wysypisk śmieci.

Jako że nie ulegają one naturalnemu rozkładowi, potrafią utrzymywać się w przyrodzie przez bardzo długi czas, siejąc potworne i nieodwracalne spustoszenie.

Źródło: Reuters / Fot. Paul Kennedy.