Elon Musk to, Elon Musk tamto... Jeśli interesujecie się najnowszymi technologiami, to na pewno znany Wam jest szef firmy Tesla i SpaceX. Ostatnimi czasy coraz częściej słyszymy w mediach o jego pomysłach na rewolucje w najróżniejszych dziedzinach naszego codziennego życia.

Jeden z najbardziej sławnych obecnie na świecie wizjonerów nie tylko ma kosmiczne plany zabrania ludzi na Marsa, stworzenia tam kolonii i zabezpieczenia naszej cywilizacji przed zagładą, ale ma też bardziej przyziemne plany związane z ekologią i usprawnieniem transportu.

Chociaż wizje Muska przyprawiają o zawrót głowy, bo większość z nich wyjęta jest rodem z filmów sci-fi, to jednak nie są wyssane z palca i już powoli się realizują. Większość ludzi zafascynowanych najnowszymi zdobyczami techniki uważa Muska za kogoś, kto ostro pcha świat do przodu i jest szansą dla naszej cywilizacji na usprawnienie funkcjonowania większości najważniejszych dziedzin życia.

Jednak są też tacy, i ta grupa się powiększa, którzy sądzą, że jest to szaleniec karmiący wszystkich fałszywymi obietnicami, jest powiązany z miliarderami, a jego celem jest przede wszystkim powiększenie majątku małej grupce najbogatszych ludzi na świecie (włącznie ze sobą).

flying-cdwwarsdwdwd Podniebna taksówka od Ubera. Fot. Uber.

Czy Elon Musk rzeczywiście tworzy innowacyjne projekty, które mają zapierać dech i stworzyć nam poczucie, że mają one przyszłość i są nam niezbędne, a faktycznie jest odwrotnie, poważnie hamują rozwój innych ciekawych projektów i ostatecznie cofają świat w rozwoju?

Szef firmy Tesla ostatnio wizytował w Dubaju w związku z otwarciem tam pierwszych salonów swoich pojazdów i realizacją projektu autonomicznych taksówek. Jego pobyt w ZEA zbiegł się z prezentacją autonomicznej powietrznej taksówki od chińskiej firmy EHang, która już w lipcu umożliwi podróżowanie po Dubaju (zobaczcie tutaj).

Musk nie omieszkał wypowiedzieć się na temat takich futurystycznych projektów. Określił je po prostu mianem głupoty, o czym pisaliśmy wczoraj na łamach GeekWeeka (zobaczcie tutaj). I tutaj natychmiast pojawiły się kontrowersje.

Przypomnijmy, że Elon ma w planach budowę superszybką kolej przyszłości Hyperloop, a także chce drążyć podziemne tunele, dzięki którym usprawnione zostanie podróżowanie po miastach i całkowicie wyeliminowane w nich korki. Żeby w ogóle takie wizje mogły się zrealizować potrzeba będzie wydania niebotycznych pieniędzy na budowę całej infrastruktury, zarówno naziemnej, jak i podziemnej. Oczywiście ktoś będzie projekt realizował i zarobi na tym kosmiczne pieniądze.

maxresdeee45efaultfefef Podniebna taksówka od chińskiej firmy. Fot. EHang.

W przypadku latających taksówek czy latających samochodów nie trzeba tworzyć żadnej powietrznej infrastruktury, więc się na tym nie zarobi, gdyż bez problemu można wykorzystać infrastrukturę już istniejącą. Tutaj najlepszym przykładem jest Uber, który we właśnie takim środku transportu widzi przyszłość (zobaczcie tutaj).

Tymczasem Musk swoim negowaniem takiego pomysłu przywołuje postawę miliarderów sprzed 100 lat i ich haniebny czyn zniszczenia niesamowitych planów Nikoli Tesli, genialnego inżyniera, z którego spuścizny korzystamy w naszym codziennym życiu. Jego najważniejszym projektem było zapewnienie ludziom bezprzewodowego dostępu do prądu na zasadzie funkcjonowania dzisiejszych nadajników sieci komórkowych.

Niestety, projekt nigdy nie został zrealizowany, gdyż natychmiast został obalony przez magnatów związanych z firmami energetycznymi, a sam Tesla popadł w poważne tarapaty, z czasem został zapomniany i ostatecznie zmarł w samotności i nędzy.

Otóż bogacze wychodzili z podobnego założenia, co teraz usiłuje uczynić Musk, w kwestiach zarabiania niebotycznych pieniędzy na budowie całej infrastruktury. Wówczas były to słupy energetyczne i dziesiątki tysięcy kilometrów kabli/linii, a w przypadku Muska, budowy tysięcy, a docelowo dziesiątek tysięcy kilometrów naziemnych i podziemnych tuneli.

ubereeelyinwardwdd Podniebna taksówka od Ubera. Fot. Uber.

Przykład Nikoli Tesli, z którego nazwiska stworzona została przecież również nazwa firmy Tesla należącej do Elona, a produkująca świetne elektryczne auta, daje do myślenia.

Czy naprawdę przeniesienie części transportu w przestworza jest tak głupim pomysłem, jak twierdzi Musk, czy przypadkiem mało opłacalnym w kwestiach finansowych, z których przecież trzeba opłacać realizację kolejnych szalonych wizji? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie.