Jednym z pewników dotyczących geografii było to, że mamy siedem kontynentów na Ziemi, jednak okazuje się, że wcale nie udało się nam odkryć wszystkich sekretów naszego kosmicznego domu. Towarzystwo Geologiczne Ameryki ogłosiło właśnie, że mamy osiem kontynentów, a nowo odkryty nosi nazwę Zelandia i w 94% znajduje się pod wodą.

Nazwa kontynentu nie jest przypadkowa, bo 6%, które wystaje ponad wody Pacyfiku znamy pod nazwą Nowej Zelandii. Samo jego odkrycie również nie jest nowością - od ponad dwudziestu lat wiemy o jego istnieniu za sprawą amerykańskiego geofizyka Bruce'a Luyendyka (nie brał on udziału w najnowszym badaniu), lecz teraz udało się potwierdzić, że Zelandia ma wszystkie cechy pozwalające zaklasyfikować ją jako osobny, niezależny kontynent - a więc jest wyraźnie ponad otaczającym terenem, ma charakterystyczną geologię i łatwą do zakreślenia granicę.

zelandia

Zdj.: GSA

Zelandia mierzy sobie 5 milionów kilometrów kwadratowych, a więc jest o 1/3 mniejsza od znajdującej się nieopodal Australii, ale nad powierzchnie wody wystaje tylko wspomniana już Nowa Zelandia, Norfolk, Lord Nowe i Nowa Kaledonia.

Kontynent te oderwać miał się od Australii około 60 do 85 milion ów lat temu i wtedy też w większości zalała go woda. I właśnie to fakt, że większa część tego kontynentu znajduje się pod jej powierzchnią stanowił przez lata problem - uważano bowiem, że kontynent musi w większości wystawać ponad jej powierzchnię.

Nowa metoda klasyfikacji - bo o tym zasadniczo mówimy, może nieść ze sobą skutki geopolityczne - może się bowiem okazać, że granice Nowej Zelandii ulegną znacznemu rozszerzeniu o nowy, dużo większy szelf kontynentalny, dzięki czemu znacznie wzrośnie rozmiar zasobów naturalnych tego kraju.

Źródło: GSA, Zdj.: By Future map of the world (Own work) [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons