Brian Cox - kolejny z brytyjskich fizyków-celebrytów - podczas ostatniego radiowego wywiadu podzielił się ze słuchaczami swoją dość ciekawą myślą dotyczącą Wielkiego Zderzacza Hadronów. Otóż doszedł on do wniosku, że LHC skutecznie zaprzecza istnieniu duchów i całej reszty zjawisk paranormalnych.

W trakcie tego wywiadu Cox zauważył, że do istnienia duchów musiałyby istnieć jakieś oddziaływania, które mogą być wytwarzane przez cząstki w naszym ciele i przez cząstki w naszym ciele mogą być rejestrowanie. Na ślad takich oddziaływań nie udało się trafić w Wielkim Zderzaczu Hadronów, a zatem istnienie duchów można dość spokojnie wykluczyć.

Coxowie chodziło zasadniczo o podkreślenie faktu, że Model Standardowy fizyki trzyma się mocno pomimo wielu lat na karku, a na duchy zwrócił uwagę obecny w studio inny przedstawiciel świata nauki - astronom Neil deGrasse Tyson. Model Standardowy jest jedną z najważniejszych teorii we współczesnej fizyce przewidując z ogromną precyzją zachowanie się cząstek elementarnych, jednak nie jest kompletny. Opisuje on trzy z czterech oddziaływań podstawowych - oprócz grawitacji, a także nie opisuje ciemnej materii i nie wyjaśnia dysproporcji między ilością materii i antymaterii we Wszechświecie.

Wielki Zderzacz Hadronów, będący największym i najpotężniejszym akceleratorem cząstek na świecie, jest wyposażony w bardzo czułe detektory, które potrafią wyłapać nawet najdrobniejsze ślady energii powstające przy zderzeniach cząstek - i tutaj też właśnie duchy powinny się ukrywać, jeśli istnieją.

Jednak na szczęście dla wszystkich miłośników zjawisk paranormalnych Model Standardowy nadal jest niepełny, zatem wiemy, że jeszcze nie wszystko udało się nam odkryć i opisać - istnieją jeszcze "białe plamy", które zostawiają pole dla wyobraźni.

Źródło: Wired, Zdj.: By Pcharito (Own work) [CC BY-SA 3.0], via Wikimedia Commons