Teraz, kiedy nowa konsola Nintendo trafiła już do sprzedaży, a w sieci wysypało materiałów na jej temat, wiemy już całkiem sporo na temat tego sprzętu. Niestety producent nie ustrzegł się pewnych błędów typowych dla wieku dziecięcego, ale generalnie sprzęt zbiera pochlebne opinie. A jak wygląda sprawa jego ewentualnej naprawy? Tu z pomocą przychodzi serwis iFixit, który tradycyjnie rozebrał urządzenie oraz kontrolery Joy-Con na części pierwsze, by się o tym przekonać.
switch_01-640x480_01
 
W środku natrafiono oczywiście na układ Nvidia Tegra, 4 GB pamięci RAM i baterię 16 Wh. I wygląda na to, że sprzęt naprawić można naprawdę łatwo (Switch zgarnął ocenę 8/10) i tym samym nie będziemy musieli rozpaczać, jeśli konsola wypadnie nam z rąk w trakcie użytkowania w trybie tabletu. iFixit podkreśla, że poszczególne komponenty (poza digitizerem) są mocowane na śruby, a większość z nich posiada modułową, łatwą w wymianie budowę (możemy nawet wymienić baterię).
 
Warto też wspomnieć o pewnej niespodziance ukrytej przez Nintendo w padzie Pro Controller, jak bowiem donoszą jego użytkownicy, pod małą przejrzystą obręczą prawej gałki ukryto napis "THX2ALLGAMEFANS!", co jest miłym gestem ze strony producenta. Tego typu easter eggi zdarzają się w przypadku sprzętu coraz częściej i warto choćby przypomnieć o konsoli Xbox One S i ukrytym w jej wnętrzu wizerunku Master Chiefa.
kkw00epwcf5a9vy3u87i-560x315_01