Trzy dni temu minęła 6. rocznica największej w XXI wieku katastrofy jądrowej, do której doszło w Japonii (zobaczcie tutaj). Naukowcy w związku z tym wydarzeniem opublikowali wyniki swoich zakrojonych na szeroką skalę badań. Wynika z nich, że mieszkańcy okolic Fukushimy mogą bezpiecznie wrócić do swoich domów.

Naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Fukushimie i Uniwersytetu Tokijskiego analizowali dane zebrane z różnych miejscowości dotkniętych skażeniem radiologicznym. Okazuje się, że we wsi Date, która nie została ewakuowana, poziom radiacji w latach 2011-2013 obniżył się aż o 60 procent. Specjaliści uważają, że doszło do tego w skutek naturalnych procesów takich jak: opady deszczu, erozja czy po prostu rozpadu pierwiastków promieniotwórczych.

Dane zgromadzone ze strefy A, czyli tej najbardziej skażonej pokazały, że mieszkaniec tej strefy przez całe życie przyjmie dodatkowo ok. 18 milisiwertów (mSv). Międzynarodowa Organizacja Ochrony Radiologicznej uznaje za akceptowalne dawki radiacji od 1 do 20 mSv rocznie. Oznacza to, że te 18 mSv przyjęte przez całe życie, to mniej niż otrzymujemy rocznie z naturalnego promieniowania skorupy ziemskiej i wysokoenergetycznych cząstek wpadających do atmosfery.

Na całej naszej planecie jest wiele miejsc, gdzie naturalny poziom promieniowania jest zacznie wyższy, a pomimo tego są one zamieszkiwane przez ludzi, którzy nie cierpią z tego tytułu na żadne choroby. Ale to nie wszystko.

tomioka-towwwn-fukushima-prefectw Worki wypełnione skażoną glebą zebraną z okolic elektrowni jądrowej. TEPCO.

Naukowcy podważyli nawet kosztowny program rządu dotyczący usuwania skutków skażenia poprzez m.in. mycie dachów czy usunięcie wierzchniej warstwy gleby. Według nich w żaden sposób nie przyczyniło się to do zmniejszenia promieniowania.

Pokazują to badania 425 osób, które nie opuściły strefy A, czyli najbardziej skażonej. U osób tych nie odnotowano żadnych problemów ze zdrowiem na skutek oddziaływania promieniowania.

Władze Japonii nie ewakuowały mieszkańców miast zlokalizowanych blisko elektrowni jądrowej ze względu na ogromne skażenie promieniotwórcze, tylko w obawie o falę pozwów i wypłatę odszkodowań, które kosztowałyby państwo niebotyczne kwoty, gdyby ludzie zaczęli poważnie chorować, a nie można byłoby jednoznacznie udowodnić, że nie jest to skutek katastrofy.

Pomimo dobrych wieści płynących z opublikowanych badań, nie oznacza to, że japoński rząd pozwoli wszystkim mieszkańcom na powrót do swoich domów. Najpierw musi bowiem zostać opanowana sytuacja w samej elektrowni jądrowej.

Źródło: Science / Fot. TEPCO