W ostatnich latach nasza wiedza na temat Marsa, o którym sądziliśmy przez długi czas jako o planecie od zawsze zimnej, suchej i martwej, została wywrócona do góry nogami. I faktycznie wywraca jest nadal, bo najnowsze badania wskazują, że na jego powierzchni mogło być swego czasu bardzo, bardzo mokro.

Najpierw nasze wyobrażenie o Czerwonej planecie odmienił łazik Curiosity, który znalazł tam między innymi wyschnięte koryta rzek czy niecki po jeziorach, a ostatnio udało mu się trafić także na pierwsze potencjalne ślady błota. Najnowsze badanie przeprowadzono jednak bez ruszania się z Ziemi, a wykorzystano do niego zaawansowane laboratorium chemiczne.

W laboratorium tym wytworzono ekstremalne temperatury i ciśnienie, a więc warunki jakie mogły towarzyszyć uderzaniu meteorytów w powierzchnię Marsa i w takich warunkach udało się przekształcić jeden minerał zwany whitlockitem w inny, merrillit.

Drugi z minerałów bardzo powszechnie występuje w meteorytach pochodzących z Marsa, a zatem musi być bardzo powszechny na tej planecie, a skuteczne przeprowadzenie reakcji jest bardzo istotne, bo pokazuje nam, że nawet jeśli mała część tego minerału powstała z whitlockitu to Mars musiał być w przeszłości dużo bardziej wilgotny niż myśleliśmy do tej pory, bowiem tylko w bardzo wilgotnych warunkach whitlockit mógł istnieć w wystarczających ilościach.

A na tym nie koniec ciekawostek, bo jeśli faktycznie tak było (finalnego potwierdzenia naukowcy będą teraz poszukiwać poddając dokładniejszej analizie marsjańskie meteoryty), to potwierdzana jest dodatkowo hipoteza o istnieniu życia na Marsie, whitlockt zawiera bowiem fosfor - jeden z podstawowych budulców życia - i jest rozpuszczalny w wodzie.

Źródło: Nature Communications, Zdj.: PD