Parę lat temu naukowcy odkryli nowe, nieznane wcześniej właściwości rapamycyny - leku immunosupresyjnego stosowanego powszechnie w transplantologii i onkologii - okazało się, że potrafi on wydłużyć życie myszy jednocześnie poprawiać funkcje kognitywne. Teraz jest on testowany na psach i ludziach.

Lek, który został wyizolowany z bakterii Streptomyces hygroscopicus znalezionej w ziemi na Wyspach Wielkanocnych (stąd nazwa tego związku - pochodzi ona od Rapa Nui), używany jest często przy przeszczepach - ma on za zadanie zapobiegać odrzutom przeszczepionych organów, jednak ma też pewne skutki uboczne, z których najważniejszym jest obniżenie odporności organizmu.

Parę lat temu trafił on pod lupę badaczy, bo po podaniu myszom okazało się, że może on wydłużyć ich życie nawet o 60%, a kolejne badania dowiodły, że na tym nie koniec, bo redukuje on także niepokój i zachowania depresyjne oraz pozwala zachować dłużej pełnię zdolności kognitywnych.

Prowadzone obecnie na psach badania wyglądają również bardzo obiecująco - starsze zwierzęta odzyskały młodzieńczy wigor i nie widać u nich żadnych efektów ubocznych. To ostatnie jest bardzo ważne, bo pokazuje, że przy właściwej dawce, odpowiednio niższej niż u pacjentów po przeszczepach czy chorych na raka, możliwe jest zachowanie pozytywnych efektów rapamycyny, bez efektów niepożądanych.

Podobnie w testach na ludziach, które póki co prowadzone były w bardzo wąskim zakresie - tu również niższa dawka dawała pozytywne efekty przy bardzo niewielkich skutkach ubocznych (było to głównie owrzodzenie jamy ustnej).

Być może zatem już za parę lat w aptece znajdziemy tabletkę, która pozwoli nam żyć dłużej i cieszyć się dłużej zdrowiem, choć jeszcze dłuższe życie ludzi może być kolejnym dużym wyzwaniem dla społeczeństwa.

Źródło: CNN, Zdj.: CC0