Przyszłość właśnie nadeszła. Armia Stanów Zjednoczonych jeszcze w tej dekadzie będzie dysponowała futurystyczną bronią, a mianowicie działami elektromagnetycznymi i laserowymi (zobaczcie tutaj). Lockheed Martin poinformował, że jego inżynierowie kończą prace nad potężnym i mobilnym działem laserowym o mocy aż 58 kilowatów.

Abyście mogli wyobrazić sobie, jakimi możliwościami dysponuje ten sprzęt, wystarczy, że obejrzycie film od Boeinga, który laserem o mocy tylko 10 kilowatów (6 razy słabszy), bez problemu likwidował pociski moździerzowe w locie.

Działo od Lockheeda jest zbudowane z kilku małych emiterów, z których wiązki zostały skupione w jeden promień o wielkiej mocy. Dlatego poradzi sobie z małymi samolotami, dronami i większością szybkich rakiet.

Póki co jednak sprzęt ten nie jest na tyle mały, że może być instalowany w samolotach czy tym bardziej w broni podręcznej, ale idealnie będzie spełniał swoją rolę w pojazdach wojskowych. Nowy laser ma trafić do armii za 3 miesiące.

USA chce takie działa wykorzystywać na polach walki np. na Bliskim Wschodzie, gdzie bojownicy Daesh wykorzystują drony do ataków na wojskowe konwoje.

Chociaż ostatnio armia pokazała, że rakiety Patriot świetnie radzą sobie z bezzałogowcami (zobaczcie tutaj), to jednak koszt jednej takiej akcji wyceniany jest na 3 miliony dolarów, tymczasem użycie lasera to przy tym dosłownie centy.

Źródło: Washington Post / Fot. Lockheed Martin