Przez ostatnie lata rozwój AI odbywał się raczej w jednym kierunku - przez sieci neuronowe, jednakże teraz do łask wraca inna, nieco zapomniana ostatnio dziedzina, czyli czerpiąca z teorii Darwina neuroewolucja. Zgodnie z nią sztuczna inteligencja musi wyewoluować w walce o przetrwanie pomiędzy różnymi algorytmami.

Ostatnio po ewolucję AI sięgnęło Google, którego badacze postanowili wykorzystać ewolucję algorytmów, aby usprawnić rozpoznawanie obrazów. W tym celu najpierw z pomocą nowoczesnych technik uczenia maszynowego wytrenowano tysiąc różnych algorytmów, a następnie ćwierć tysiąca komputerów dostało po dwa z tych algorytmów i sprawdzało ich dokładność - dokładniejszy z nich "przeżywał" i był nieco modyfikowany, podobnie jak ma to miejsce w świecie przyrody - przydatne mutacje mogły dzięki temu "żyć" dalej i dalej się modyfikować, podczas gdy te nieprzydatne, mniej dokładne 'umierały".

Objawił się tu pewien problem, bo algorytmy często stawały w pół drogi, jakby nie były pewne czy kontynuować z daną mutacją czy wybrać inną, co mocno zaburzało wyniki, dlatego ma to zostać poprawione i eksperyment ma się odbyć ponownie.

Ciekawy jest jednak sam fakt powrotu do nieco zapomnianej gałęzi rozwoju sztucznej inteligencji, bo być może w połączeniu z ostatnimi przełomami jakie dokonały się na polu uczenia maszynowego czy sieci neuronowych, ewolucja doprowadzi nas w końcu do powstania "prawdziwego" AI.

Źródło: arXiv, Zdj.: CC0