Żyjemy w czasach, w których mówi się, że lada moment roboty i sztuczna inteligencja zastąpią nas w niemal wszystkim, a okazuje się, że kolejna rewolucja technologiczna może dotknąć także sędziów. Wskazują na to badania przeprowadzone za oceanem dla National Bureau of Economic Research.

Naukowcy reprezentujący prestiżowe uczelnie: Uniwersytet Cornella, Stanforda, Harvardu i Uniwersytetu Chicago stworzyli ostatnio zaawansowany algorytm, który na podstawie kartoteki podsądnych i sądowego rejestru jest w stanie ocenić czy daną osobę lepiej trzymać na czas procesu w areszcie, czy też może ona chodzić wolno.

Komputer ma tę przewagę, że mógł on szybko przyswoić sobie bazę składającą się z kilkuset tysięcy rekordów, dzięki czemu był on w stanie osiągnąć większą sprawność niż sędzia-człowiek w przewidywaniu, co oskarżony zrobi po wypuszczeniu.

Wyliczenia wskazują jasno - dzięki użyciu maszyn można zapobiec wielu przestępstwom popełnianym przez oczekujących na proces ludzi, a jednocześnie można zredukować liczbę podsądnych oczekujących w aresztach o 1/4 (lub alternatywnie pozostawić wskaźnik przestępczości wśród oskarżonych bez zmian i zredukować zapełnienie aresztów o 40%). Jednocześnie komputer pozbawiony jest jakichkolwiek rasowych uprzedzeń (jedyny wskaźnik demograficzny brany przez niego pod uwagę to wiek badanej osoby) i statystyki wskazują, że - oczywiście przy zachowaniu wszystkich pozytywnych wskaźników wymienionych powyżej - mógłby on zredukować liczbę przedstawicieli mniejszości w aresztach.

Autorzy badania twierdzą, że nie chcieli oni wcale sędziów zastępować, lecz raczej pokazać politykom, że warto sięgnąć po najnowsze zdobycze techniki także w systemie sprawiedliwości. Wypada poczekać zatem na implementacje tego systemu w realnym świecie - wtedy będzie można go lepiej ocenić.

Źródło: NBER, Zdj.: PD