Tajemnicze wiry i wstęgi zdobiące powierzchnię Księżyca, od dekad spędzają sen z powiek naukowców, którzy usiłują rozwiązać niezwykłą zagadkę ich pochodzenia. Te jasne twory są bardzo rozległe, gdyż potrafią ciągnąć się przez setki czy nawet tysiące kilometrów, a najbardziej znany z nich, to obszar Reiner Gamma.

W latach 70. powstanie tego zjawiska tłumaczono występowaniem anomalii magnetycznych, które zachodzą pod tymi obszarami. Pole to osłabia napływ naładowanych cząstek wiatru słonecznego, przez co zachodzi między nimi a regolitem mniejsza interakcja i materiał powierzchniowy nie ciemnieje tak jak w miejscach, gdzie pole magnetyczne nie występuje.

Teraz okazuje się, że źródło jest zupełnie inne, a jego rozwiązanie znajduje się w otchłani kosmosu, bowiem jasne obszary są dziełem interakcji kometarnej komy z materiałem powierzchniowym.

Naukowcy doszli do takiego rozwiązania, analizując zdjęcia z misji Apollo, na których wyraźnie widoczna była interakcja gazu z lądowników z regolitem. Otoczki gazowe małych komet mogły w ten sposób rozwiewać materiał powierzchniowy Księżyca, ujawniając jasny grunt w kształcie wirów oraz wstęg.

176645fwfhh775_owfwf Tajemnicze jasne wiry na powierzchni Srebrnego Globu. Fot. NASA.

Hipoteza kometarnego pochodzenia wirów wspiera także tą, związaną z polem magnetycznym. Wówczas cząstki bogate w żelazo są przy zderzeniu gwałtownie nagrzewane oraz studzone. W ten sposób wiążą w swoim wnętrzu pole magnetyczne obecne w trakcie impaktu.

Pochodzenie szczątkowego pola magnetycznego Księżyca przypisuje się zarówno zamierzchłym dziejom, gdy było one jeszcze silne, jak również naładowanym cząstkom wiatru słonecznego czy cząstkom znajdującym się na powierzchni komety.

Naukowcy są zdania, że takie wyjaśnienie tego zjawiska jest jak najbardziej prawdopodobne. Jednak marzy im się potwierdzenie tego w praktyce, a mianowicie w trakcie badań terenowych przeprowadzonych na powierzchni Srebrnego Globu, co będzie możliwe w przeciągu najbliższych 15 lat.

Źródło: NASA / Fot. NASA