Pod koniec ubiegłego roku, Państwo Środka przedstawiło wielkie plany dotyczące budowy stacji kosmicznych, eksploracji Księżyca i Marsa, a także dalszych obiektów Układu Słonecznego (zobaczcie tutaj). Z każdym miesiącem 2017 roku widzimy, że to nie były słowa rzucone na wiatr.

Chiny już pomyślnie przetestowały swoją nową, ciężką rakietę nośną Długi Marsz 5. To właśnie dzięki niej na ziemską orbitę, a później w kierunku Czerwonej Planety polecą trzy obiekty: orbiter, lądownik oraz łazik o łącznej masie około pięciu ton.

Państwo Środka chce wykorzystać okienko startowe w 2020 roku, gdy konfiguracja planet będzie najlepsza. Dlatego trwa wyścig z czasem. Jednak wszystko wskazuje na to, że bez problemu uda się do tego czasu wszystko zapiąć na ostatni guzik (zobaczcie tutaj).

Tymczasem z Chińskiej Narodowej Agencji Kosmicznej dochodzą do nas również wieści o zbliżającej się finalizacji przygotowań do załogowej misji na Księżyc. Zanim jednak taikonauci będą mogli pospacerować po Srebrnym Globie, wyląduje na nim lądownik, który pobierze próbki i dostarczy je na Ziemię. Lądownik Chang'e-5 ma być gotowy w sierpniu (zobaczcie tutaj).

Prawdopodobnie więc misja rozpocznie się jeszcze w tym roku. Chiny nie ukrywają, że będzie to najbardziej karkołomne zadanie w historii tego kraju i jego podboju kosmosu. CNSA już planuje wysłanie na Księżyc kolejnej misji z serii Chang'e, dzięki której Państwo Środka będzie mogło bliżej przyjrzeć się krajobrazom rozpościerającym się na niewidocznej z naszej planety stronie Srebrnego Globu.

Chińczycy chcą też pójść w ślady Europejczyków czy Amerykanów i rozpocząć erę kosmicznego górnictwa. Chińska Akademia Technologii Kosmicznych (CAST) przedstawiła niedawno wielkie plany kilku misji na planetoidy, które mają rozpocząć się już za 3 lata.

Wizja misji na planetoidę realizowana przez firmę Deep Space Industries.

Państwo Środka na cel wzięło sobie planetoidę o nazwie 99942 Apophis, czyli głaz mający rozmiary 325 metrów, o którym cały czas jest głośno, jako o potencjalnym siewcy zagłady naszej planety. Obiekt przeleci bowiem bardzo blisko Ziemi w roku 2029 i 2036.

Naukowcy chcą też bliżej przyjrzeć się planetoidzie węglowej o numerze 1996 FG3. Ma ona ok. 1,7 kilometra szerokości i znajduje się, podobnie jak Apophis, w grupie Apollo, czyli obiektów potencjalnie zagrażających naszej planecie.  Niektórzy naukowcy uważają, że może ona skrywać tajemnicę powstania życia na Ziemi.

Chińczycy planują odwiedzić, z pomocą sond, jeszcze inne obiekty przelatujące blisko Ziemi, ale jeszcze dokładnie nie podano, o które konkretnie chodzi.  Misje będą miały nie tylko wymiar naukowy, w trakcie których astronomowie przyjrzą się bliżej tym obiektom, oszacują związane z nimi zagrożenie czy możliwości ich neutralizacji, ale również z punktu widzenia kosmicznego górnictwa.

Według przedstawionego kilka dni temu planu, Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna, w ramach misji realizowanej już w roku 2020, chce wylądować specjalnym statkiem kosmicznym na kosmicznej skale, odpalić silniki manewrujące i skierować obiekt na orbitę wokół Księżyca.

Tam rozpocznie się eksploracja planetoidy pod kątem cennych surowców. Chociaż taka misja może pochłonąć setki miliardów dolarów, to jednak wydobyte ogromne ilości metali szlachetnych, z pewnością, w pełni to pokryją, a nawet pozwolą zgromadzić Państwu Środka fundusze na kolejne karkołomne misje.

Przypomnijmy, że podobne plany ma NASA (zobaczcie tutaj), chociaż póki co o kwestiach kosmicznego górnictwa nie ma tu mowy, to widzimy coraz to większe zainteresowanie wielu państwowych agencji kosmicznych surowcami znajdującymi się na obiektach przemierzających Układ Słoneczny.

Źródło: South China Morning Post / Fot. NASA