"Bądź zdrowy. Powiedz nie psiemu i kociemu mięsu", tak brzmi hasło jednej z zakrojonych na szeroką skalę akcji prowadzonych od lat przez obrońców praw zwierząt w Chinach. Kontrowersyjne kampanie mają na celu uświadomienie ludności, że spożywanie mięsa tych zwierzaków może doprowadzić do poważnych chorób.

Ponieważ serwowane w Państwie Środka dania, w których można znaleźć psinę lub kocinę, wciąż są bardzo popularne, mięso często pozyskiwane jest z nieznanych źródeł. Nie jest więc tajemnicą, iż na stół trafiają chore, bezpańskie psy i koty, które kilka godzin wcześniej biegały niedaleko np. restauracji.

Organizacja swoją kampanią objęła 14 największych chińskich miast, umieszczając w nich aż 274 billboardy i plakaty. Wywołała również sporo szumu na chińskim odpowiedniku Twittera, czyli serwisie Weibo.

imagremfiszwlf56e72erre5hh W Chinach psie mięso jest prawdziwym przysmakiem. Fot. Twitter/Animals Asia

Teraz pojawiły się pierwsze efekty walki o zdrowie ludności chińskiej i prawa do życia dla zwierząt. Podczas rozpoczynającego się 21 czerwca wielkiego i słynnego na cały świat Festiwalu Psiego Mięsa w Yulin, będzie zakaz sprzedaży psiny czy kociny, co oznacza, że prawdopodobnie się on nie odbędzie.

To wielkie osiągnięcie, gdyż festiwal ten organizowany jest co rok od 2009 roku w mieście Yulin w regionie Kuangsi, gdzie gromadzą się setki tysięcy fanów tego typu mięska. Szacuje się, że w trakcie tego wydarzenia zjadanych jest ok. 10 tysięcy psów i kotów.

imagwrrwpgogkgogijedzchin45e63 Psie mięso przysmakiem na Festiwalu Psiego Mięsa. Fot. Twitter/Animals Asia.

Zakaz handlu zwierzętami będzie obowiązywał od 15 czerwca i potrwa do końca trwania wydarzenia. Sprzedawcy, którzy nie będą zważali na nowe prawo, mogą zapłacić karę w wysokości nawet 50 tysięcy złotych.

Oznaczało to będzie tak naprawdę docelowe zlikwidowanie Festiwalu Psiego Mięsa. Oczywiście dla chińskich władz nie będzie to łatwe zadanie. W Państwie Środka spożywanie psiny czy kociny jest częścią kultury kulinarnej. Obrońcy praw zwierząt wierzą jednak, że na jednym festiwalu się nie skończy i w końcu uda się ustanowić ogólnokrajowy zakaz takich praktyk.

Źródło: BBC / Fot. Animal Asia/Twitter