Jeszcze niedawno sytuacja pszczół nie wyglądała zbyt dobrze - populację tych niezwykle pożytecznych owadów na całym świecie dziesiątkowało CCD, co po polsku opisywano jako masowe wymieranie pszczół. Jednak wygląda na to, że powoli radzimy sobie z kryzysem.

Amerykański Departament Rolnictwa wypuścił ostatnio raport (link na dole), z którego wynika, że za oceanem liczba pszczół w roku 2017 wzrosła po raz pierwszy od wielu lat. Liczebność kolonii wyniosła 2.89 miliona, co jest liczbą o 3% większą niż rok wcześniej, a jednocześnie w tym okresie zarejestrowano 84 tysiące uli, które wyginęły w wyniku CCD, co jest liczbą o niemal 1/3 mniejszą niż w okresie analogicznym rok temu.

Oznacza to, że jest znaczna poprawa, jednak nie znaczy to, że to koniec problemu. Tak dobre wyniki zawdzięczamy bowiem w dużej mierze zwiększonej aktywności pszczelarzy walczących z pasożytami i chorobami, a także nawołujących do farmerów o nieużywanie pestycydów, gdy pszczoły są najbardziej narażone.

Problemem jest to, że choć dowody wskazują, iż prawdopodobną przyczyną CCD są chemiczne środki ochrony roślin to ich producenci stoją na twardym stanowisku, że wcale tak nie jest. Ponadto współczesne rolnictwo jest od tych środków uzależnione, nie ma dla nich alternatyw.

Źródło: USDA, Zdj.: CC0