Wygląda na to, że Rosjanie mają do dyspozycji zupełnie nową cyberbroń, która może bardzo mocno utrudnić ich przeciwnikom nawet poruszanie się po polu bitwy. Wydarzenia z ostatnich paru tygodni na Morzu Czarnym wyraźnie wskazują na to, że posiedli oni możliwość oszukiwania systemu GPS.

Pierwszym sygnałem o testowaniu nowej broni było zdarzenie z 22 czerwca, gdy jeden ze statków przepływających obok portu w Noworosyjsku zgłosił problem z GPS-em - ten podawał mu błędną pozycję, przesuniętą o 32 kilometry wgłąb lądu, na pobliskim lotnisku.

Kontrola wykazała, że cały pokładowy sprzęt działał prawidłowo, ale okazało się, że jednocześnie podobne problemy miało kilkadziesiąt innych statków, co wskazuje na fakt, że ktoś był w stanie zakłócić sygnał GPS i wskazać tym samym błędną pozycję - jeśli faktycznie tak było to mamy do czynienia z pierwszym tego typu przypadkiem, co sugeruje istnienie nowej elektronicznej broni.

Do tej pory jedyną możliwością było blokowanie sygnału GPS, co powodowało niemożliwość ustalenia położenia, jednak oszukanie systemu i wskazanie błędnej pozycji jest dużo bardziej zaawansowane i może być jeszcze groźniejsze.

Na fakt, że za technologią tą może stać Rosja wskazują wyraźnie problemy... moskiewskich graczy w Pokemon Go. Dopiero gra ta wykazała, że kręcąc się w pobliżu Kremla łatwo zostać przekierowanym na znajdujące się o 32 kilometry od Moskwy lotnisko Wnukowo, a być może w ten sposób rosyjskie władze chronią się przed ewentualnym atakiem, rakiety czy bomby mogą być bowiem kierowane właśnie z pomocą GPS-a.

Broń taka może być groźna nie tylko w rękach rządów , lecz przede wszystkim w rękach przestępców, co w obliczu nadchodzącej rewolucji samochodów autonomicznych, czy dronów doręczających przesyłki, stać się może ogromnym problemem.

Źródło: The Drive, Zdj.: CC0