Współzałożyciel Microsoftu, Paul Allen, ma wiele pasji, a jedną z nich jest odkrywanie wraków zaginionych okrętów wojennych, budowa gigantycznych samolotów i inwestowanie w przemysł kosmiczny.

Niedawno zaprezentował swój prawie gotowy największy samolot świata o nazwie Stratolaunch System, z pomocą którego chce wynosić ładunki na orbitę (zobaczcie tutaj), a teraz ogłosił, że jego 13-osobowej ekipie poszukiwaczy udało się odnaleźć wrak słynnego USS Indianapolis.

Amerykański krążownik zatonął 30 lipca 1945 roku po storpedowaniu przez japoński okręt podwodny. Zginęło wówczas ponad 800 członków załogi. Były to największe starty w ludziach poniesione na skutek zatopienia jednego okrętu w całej historii Marynarki Wojennej USA.

Wrak odkryto na głębokości 5,5 kilometra pod powierzchnią Morza Filipińskiego. Więcej szczegółów na jego temat zostało utajnionych przez Allena na prośbę Marynarki Wojennej USA.

Poszukiwania były zakrojone na szeroką skalę, gdyż objęły swoim zasięgiem aż 1,5 tysiąca kilometrów kwadratowych. W trakcie nich wykorzystano najnowocześniejszy na świecie system radarowy.

"Jako Amerykanie mamy szczególny dług wdzięczności wobec członków załogi USS Indianapolis za ich odwagę, upór i poświęcenie w obliczu straszliwych okoliczności. Nasze poszukiwania dalszych części wraku będą oczywiście kontynuowane, ale mam nadzieję, że już teraz dla każdego, kto czuje więź z tym okrętem, skala oczekiwanego tak długo znaleziska jest już widoczna" - napisał Allen w krótkim komunikacie.

USS Indianapolis przewoził wzbogacony uran oraz komponenty potrzebne do skonstruowania bomby atomowej Little Boy, która zastała zrzucona 6 sierpnia 1945 roku na Hiroszimę, odmieniając losy II wojny światowej.

Dostarczył ładunek na wyspę Tinian i z niej wyruszył w kierunku Guam. W czasie swojej podróży natrafił jednak na japoński okręt podwodny I-58. Posłał on w kierunku okrętu torpedy. Dwie z nich sięgnęły celu i w ciągu zaledwie 12 minut doprowadziły do zatopienia USS Indianapolis.

Teraz ekipa Allena nie spocznie jednak na laurach i zamierza w najbliższych tygodniach kontynuować prace, aby odkryć pozostałe części wraku. Co ciekawe, z tonącego okrętu udało się wydostać niemal 800 spośród 1196 marynarzy, ale tylko 316 udało się uratować. 22 z nich wciąż żyje, i eksploracją wraku, Allen chce oddać hołd ich odwadze i poświęceniu dla Stanów Zjednoczonych.

Źródło: New York Times / Fot. Paul Allen/Twitter/US Navy