Wulkanolodzy od zawsze zastanawiali się jak silna mogła być erupcja wulkanu na archipelagu Thira na Morzu Egejskim, który dzisiaj nazywany jest wulkanem Santoryn. Historyczne teksty pochodzące zarówno z rejonu dzisiejszej Grecji, jak i Egiptu, rzucają nowe światło na najnowsze hipotezy.

Naukowcy z Instytutu Orientalistyki Uniwersytetu Chicago dokonali nowego tłumaczenia egipskiej inskrypcji, pochodzącej ze Steli Burz, ufundowanej przez faraona Ahmose, założyciela XVIII dynastii.

Szczególnie ciekawy okazał się fragment składający się z 40 linijek. Pojawia się tam wzmianka o "niebie, które bez przerwy nawiedzała burza, głośniejsza, niż ryki tłumu". Całość tekstu jednoznacznie wskazuje na gigantyczną erupcję wulkanu.

Inne księgi datowane z tamtego okresu wskazują, że w Delcie Nilu w Egipcie mniej więcej w czasie potencjalnej erupcji wulkanu, doszło do masowej powodzi. Wysokie fale wdarły się w głąb lądu i zatopiły wszystko co stanęło im na drodze.

Opisy kronikarzy są bardzo lakoniczne, ale mówią również o ciemnych chmurach, które dotarły znad morza i przyniosły ulewne deszcze, jakich nigdy wcześniej nie widziano. Potwierdza to wystąpienie erupcji wulkanu, który wyemitował do atmosfery gigantyczne ilości siarki i popiołu.

2_09fefefffkwulknm67 Zabudowania na wyspie Thira, stanowiącej jeden z fragmentów kaldery wulkanu Santoryn.

Niebo było tak zanieczyszczone, że zapadły ciemności. Gorące gazy podgrzały powietrze, zaczęły się tworzyć znacznych rozmiarów chmury burzowe, które wędrując nad wschodnią częścią Morza Śródziemnego, przyniosły błyskawice i ulewy. Część z nich dotarła nad Egipt.

Erupcja wulkanu Santoryn datowana jest, za pomocą badań słojów drzew oliwkowych, między 1621 a 1605 rokiem przed naszą erą, spowodowała serię trzęsień ziemi i wyzwolenie fal tsunami. Według najnowszych badań naukowych najwyższe fale mogły mieć wysokość kilkudziesięciu metrów.

Tsunami dotarło do północnego Egiptu i weszło w głąb lądu poprzez Deltę Nilu. Zniszczyło ono flotę i porty Hyksosów, doprowadzając do utraty ich panowania na morzu. Natomiast załamanie się handlu i rolnictwa mogło doprowadzić do kryzysu państwa babilońskiego, które nie sprostało najazdowi Hetytów.

Erupcja zrujnowała również cywilizację minojskiej Krety. W epoce brązu na wyspie kwitło bogate miasto Akrotiri, po ulicach przechadzały się wydekoltowane damy, a powietrze wypełniał zapach lilii, krokusów i krzyk niebieskich małp. Tak przynajmniej życie miasta przedstawiają odnalezione przez archeologów malowidła ścienne.

Naukowcy idą dalej, i sądzą, że to właśnie wtedy morze pochłonęło mityczną Atlantydę. Wybuch był dwukrotnie silniejszy od erupcji wulkanu Krakatau na Indonezji w 1883 roku, którą słyszano z odległości ponad 4 tysięcy kilometrów. Fala uderzeniowa przemieszczała się z prędkością 1,1 tysiąca kilometrów na godzinę.

1_04fefefywulkanmjk67ui Kaldera wulkanu Santoryn z zamieszkanymi dzisiaj miejscowościami

Od huku erupcji można było ogłuchnąć w promieniu aż 200 kilometrów od wulkanu. Przy samym kraterze huk osiągał natężenie ponad 300 decybeli, a więc był najgłośniejszym w historii. W przypadku erupcji wulkanu Santoryn każde z tych zjawisk mogło być jeszcze silniejsze.

Nigdy wcześniej ludzkość nie miała możliwości przeżycia tak wielkiej erupcji wulkanicznej, która odcisnęła trwałe piętno na całej ówczesnej cywilizacji, piętrząc mity aż po dzisiejsze czasy.

Obecnie po erupcji pozostała kaldera wulkaniczna o średnicy około 10 kilometrów. Na jej fragmentach, które stanowią oddzielne wyspy, położone są popularne wśród turystów miejscowości, gdzie znajdują się charakterystyczne białe zabudowania z błękitnymi kopułami.

Po zdarzeniu minojskim wulkan dawał o sobie znać przynajmniej kilkanaście razy, ale nigdy więcej erupcje nie były już tak gwałtowne. Ostatni wybuch miał miejsce w 1950 roku i prawdopodobnie zbliża się następny, ponieważ w latach 2011-2012 odnotowano serie wstrząsów sejsmicznych, zaś pod powierzchnią ziemi znów zaczęła się gromadzić magma.

Źródło: University od Chicago / Fot. Pexels/Twitter