O naprawdę sensacyjnym odkryciu donoszą właśnie naukowcy z Duke University. Stworzyli oni bowiem zastrzyk, który na modelu zwierzęcym (tym razem nie są to myszy, lecz chomiki) leczy raka płaskonabłonkowego ze stuprocentową skutecznością. A jeszcze ciekawsze jest, że zastrzyk ten bazuje na etanolu.

Zasadniczo alkohol na nowotwór działa jak na resztę naszego organizmu - prowadzi do jego odwodnienia, lecz guz nie potrafi się szybko ponownie nawodnić i po prostu umiera. Nie jest to całkowita nowość, bo terapię z etanolu stosuję się w przypadku guzów wątroby - stężony alkohol jest wstrzykiwany przez skórę i niszczy tkanki nowotworu. Jest to terapia, którą jednak ciężko zastosować w innych miejscach - ryzyko uszkodzenia okolicznych tkanek jest bowiem bardzo wysokie, do tego guz musi być otoczone przez gęstszą tkankę, tak żeby etanol nie rozlał się dookoła leczonego miejsca.

Autorom nowego rozwiązania udało się obejść ten problem dodając do etanolu etylocelulozę, dzięki której alkohol zmienia się w żel, który pozostaje w miejscu zastrzyku. Rozwiązanie to przetestowano na chomikach, u których wywołano rak płastonabłonkowy skóry - miejscowo, na policzkach.

I leczenie żelem z etanolu okazało się bardzo skuteczne - w ciągu 7 dni 100% guzów znikło i choć badania były wstępne, przeprowadzone na niewielkiej próbce (7 zwierząt) to ich wyniki są bardzo obiecujące - terapia taka, jeśli jej skuteczność się potwierdzi, może się okazać doskonałym rozwiązaniem, bo jest ona przy tym bardzo tania - jej koszt to około 5 dolarów.

Źródło: Scientific Reports, Zdj.: CC0