W słynnej na cały świat Strefie 51 w Nevadzie, czyli jednej z najpilniej strzeżonych baz lotniczych na Ziemi, doszło do tajemniczych wypadków. W jednym z nich, który miał miejsce w środę, zderzyły się dwa samoloty szturmowe A-10, a w drugim, we wtorek, zginął doświadczony pilot testowy i eksperymentalny.

Najciekawszy jest w tym wszystkim fakt, że do wypadków doszło dzień po dniu. Zagadką jednak okazała się katastrofa tajemniczego samolotu, za którego sterami siedział podpułkownik Eric Schultz. Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, ale dopiero teraz przedstawicie USAF, pod naciskiem fanów UFO, zdecydowali się zabrać głos w tej sprawie.

Niestety, Pentagon przyznał tylko, że do wypadku doszło na terenie Nevada Test and Training Range (NTTR), w okolicach Groom Lake (Strefa 51), i w jego wyniku śmierć poniósł podpułkownik Schultz. Wojskowi nie ujawnili, jaką maszynę pilotował, zasłaniając się tajemnicą wojskową.

Osoby zaangażowane w ujawnianie zagadek dotyczących Strefy 51 i obserwacji obiektu uważają, że w pobliżu bazy doszło do wypadku tajnego samolotu o oznaczeniu SR-72, czyli następcy słynnego najszybszego samolotu świata, a mianowicie SR-71 Blackbird, nad którym od kilku lat pracuje Lockheed Martin (zobaczcie tutaj).

Całej sprawie dodają smaczku informacje sprzed kilku miesięcy, mówiące, że nad Strefą 51 widziano maszyny latające, które swoim wyglądem nie przypominają tych na co dzień służących w Siłach Powietrznych USA. Przypomnijmy, że na początku bieżącego roku nad bazą obserwowano również dawno temu wycofane ze służby myśliwce F-117 i pozyskane z Ukrainy rosyjskie Su-27.

W ostatnich latach powstały tam również nowe, duże obiekty o nieznanym przeznaczeniu i kilku kilometrowy mur osłaniający bazę przed wścibskimi obserwacjami z pobliskich wzgórz.

Jako że to właśnie w tej bazie powstawały i testowane były najbardziej futurystyczne i przełomowe samoloty w historii Stanów Zjednoczonych, wielu uważa, że podpułkownik Schult mógł siedzieć za sterami nowej, supertajnej maszyny na miarę SR-71 Blackbird, a USAF starając się ukryć informacje o wypadku, doprowadził do zderzenia dwóch A-10 następnego dnia.

Tymczasem zobaczcie jeszcze ciepły, rewelacyjny materiał filmowy przygotowany przez Tima i Tracey Doyle, którzy prowadzą kanał "UFO Seekers" w serwie YouTube.com. Śmiałkowie wybrali się do Navady i wspięli się na Tikaboo Peak. Chociaż od legendarnej bazy dzieło ich 25 mil (40 kilometrów), użyli specjalnych obiektów, by wykonać duże i wyraźne zbliżenia. Jest to jeden z najwyraźniejszych amatorskich materiałów, na których można oglądać niedostępną bazę w historii.

Źródło: TheDrive / Fot. Twitter