Spożycie mięsa w Chinach gwałtownie rośnie i władze tego kraju, chcąc wyjść naprzeciw potrzebom rynku podpisały właśnie wartą 300 milionów dolarów umowę z trzema izraelskimi firmami SuperMeat, Future Meat Technologies oraz Meat the Future, które zajmują się tworzeniem mięsa "z probówki".

Mięso takie (czasem nazywane mięsem pozazwierzęcym), nad którym prace w ostatnich latach znacznie przyspieszyły, jest już o krok od wejścia na rynek, a umowa z Chinami jest bardzo ważna w skali globalnej, bo jeśli tamtejsze władze dostrzegą w tym potencjał to w swoim stylu mogą wpompować w ten pomysł miliardy dolarów i znacznie usprawnić produkcję.

A technologia ta ma potencjał aby odmienić całkowicie nasz świat - mięso w obecnej formie jest bardzo nieefektywne, do jego produkcji potrzeba ogromnych połaci ziemi, energii i innych zasobów, a zapotrzebowanie na nie cały czas drastycznie rośnie (choćby za sprawą bogacenia się tak zaludnionych krajów jak właśnie Chiny). Do tego obecnie to właśnie hodowla zwierząt w głównej mierze odpowiada za uodparnianie się bakterii na antybiotyki - to w tym przemyśle zużywa się ponad 90% tych leków, które wykorzystywane są nie do leczenia, lecz zapobiegawczo - to się farmerom po prostu opłaca. Tak samo nadużywa się tam hormonów i innych środków pozwalających uzyskać lepsze "plony".

W przypadku mięsa z laboratorium wszystkie te problemy znikają, tym bardziej, że obecnie prowadzone są prace nad tworzeniem mięsa całkowicie syntetycznego - nie wymagającego do produkcji żadnych komórek zwierzęcych.

A jest o co walczyć, bo obecnie hodowla bydła generuje prawie 15% całych naszych emisji, a wobec bogacenia się najbardziej zaludnionych krajów świata takich jak właśnie Chiny spożycie mięsa będzie rosło.

Źródło: Independent, Zdj.: CC0