Astronomowie przyglądający się niebu przy użyciu obserwatorium LIGO (Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory) - tego samego, z pomocą którego w zeszłym roku udało się potwierdzić istnienie przewidzianych przez Einsteina fal grawitacyjnych dokonali właśnie kolejnej przełomowej obserwacji. Dostrzegli oni potężną kolizję dwóch gwiazd neutronowych, która rozbrzmiała we wszechświecie z ogromną mocą.

Gwiazdy neutronowe są bardzo gęstymi pozostałościami po supernowych - nie mają one wielkiej masy (około 1.5 mas Słońca) lecz skompresowana jest ona do kuli o średnicy zaledwie kilkudziesięciu kilometrów.  Zderzenie takich właśnie obiektów, będące jednym z najpotężniejszych zjawisk w kosmosie jest nie tylko fascynujące, ale także bardzo istotne z punktu widzenia chemii całego wszechświata - to właśnie w kolizjach gwiazd neutronowych powstają ciężkie pierwiastki, jakie można znaleźć także na Ziemi - złoto, platyna, ale także ołów czy pluton.

Obserwacji udało się dokonać dzięki temu, że 17 sierpnia Fermi Gamma-ray Space Telescope wyłapał krótki rozbłysk gamma, o którym informacja została błyskawicznie przesłana do innych obserwatoriów i właśnie w LIGO udało się wyłapać ślad fal grawitacyjnych (opisanych jako GW170817), które były efektem zderzenia gwiazd neutronowych, co było źródłem owego rozbłysku. Potem obserwacje zostały potwierdzone przez wiele innych obserwatoriów, które dostały sygnał z LIGO.

Jest to ogromny przełom, bo dopiero rok temu udało się potwierdzić istnienie fal grawitacyjnych (co zajęło 70 lat), a teraz do tego udało nam się wyłapać światło towarzyszące zdarzeniu, które zrodziło taką falę. I po raz pierwszy udało nam się zarejestrować kilonowę - czyli zderzenie dwóch gwiazd neutronowych.

Astronomowie z całego świata nie kryją zachwytu i mają ku temu doskonały powód - nasza wiedza o kosmosie (i sama umiejętność jej zdobywania) wkroczyła właśnie na zupełnie nowy poziom.

Źródło: NASA, Zdj.: Robin Dienel/The Carnegie Institution for Science