Dwa lata temu wszyscy się cieszyliśmy, gdy NASA ogłosiła wielkie odkrycie - na powierzchni Marsa udało się dostrzec płynącą wodę. Nowe badania przeprowadzone przez US Geological Survey wskazują jednak, że radość mogła być przedwczesna - to co widzieliśmy to nie była woda, lecz piasek.

Informacje o wodzie pochodziły z obserwacji - na zdjęciach wykonanych przez aparat HiRISE na pokładzie sondy Mars Reconnaissance Orbiter (MRO) dostrzeżono ciemne, wijące się przez marsjański teren serpentyny (nazwane Recurring Slope Lineae lub w skrócie RSL), które miały być właśnie strumieniami wody okresowo  płynącymi po Czerwonej Planecie i wysychającymi w okresach suszy.

Naukowcy z USGS twierdzą jednak teraz, że linie te wyglądają identycznie do pewnych struktur, które pojawiają się na Ziemi, gdy suche ziarenka piasku staczają się z wydm. Dość mocno hipotezę tę wspierają obserwacje - analiza aż 151 takich struktur wykazała, że wszystkie z nich tworzą się na zboczach o nachyleniu co najmniej 27 stopni, a na mniej stromych zatrzymują się one w miejscu - tak właśnie zachowuje się piasek, a nie zachowuje się woda.

Nowe badania nie zaprzeczają temu, że RSL towarzyszą też uwodnione sole (które pierwotnie wspierały hipotezę o płynącej wodzie) - mogą one być obecne w piaskowych "strumieniach". Wynik ten nie znaczy też oczywiście, że wody na Marsie nigdy nie było, ani że nie ma jej tam teraz - są na to bowiem inne, dużo mocniejsze dowody, ale po prostu prawdopodobnie nie znajdziemy jej w tych "strumieniach", lecz raczej pod powierzchnią, gdzie jest cieplej.

Źródło: USGS, Zdj.: PD