W słynnej na cały świat Strefie 51, która znajduje się niedaleko Las Vegas w Nevadzie, od dekad owiana jest tajemnicą i jest najbardziej strzeżonym miejscem na świecie, ostatnimi czasy następują spore zmiany.

Niedawno w bazie doszło do katastrofy lotniczej, w wyniku której zginał jeden z najlepszych na świecie pilotów (zobaczcie tutaj), a teraz dowiadujemy się, że na terenie obiektu powstają nowe instalacje.

Specjaliści z serwisu Aviationist, na najnowszych zdjęciach satelitarnych, dostrzegli nowe hangary i nową drogę kołowania w kształcie litery U dla tajemniczych samolotów. Hangar ma nietypowe wymiary, bo 76 metrów długości i  83 metry szerokości. To o wiele za dużo dla słynnych latających skrzydeł, czyli bombowców strategicznych B-2 Spirit.

Redaktorzy są niemal pewni, że ostatnia aktywność w Strefie 51 związana jest z budową lub nawet już testowaniem bombowca przyszłości B-21 Raider, następcą B-2, nad którym prace prowadzi koncern zbrojeniowy Northrop Grumman w ramach programu Long-Range Strike Bomber (LRS-B).

USAF w ubiegłym roku oficjalnie potwierdził, że taka maszyna powstanie i w latach 20. bieżącego wieku wejdzie do służby w Siłach Powietrznych USA. Atrybutami nowego latającego skrzydła ma być niewidoczność dla radarów, ogromny zasięg, duże prędkości przelotu oraz zaawansowana broń.

maxresdrwrrefaultdwwrd W Strefie 51 powstaje B-21 Raider, czyli następca B-2 Spirit. Fot. Twitter.

Kontrakt opiewa na sumę około 55 miliardów dolarów (po cenach z 2010 roku, kiedy zaczynano przetarg), co obejmuje zaprojektowanie i zbudowanie 200 bombowców. Cenę pojedynczej maszyny szacuje się na 511 milionów dolarów, pod warunkiem, że rzeczywiście zostanie zbudowane tyle ich sztuk.

Na powyższym zdjęciu możecie zobaczyć pierwszą oficjalną wizualizację nowej maszyny, którą zaprezentowano jakiś czas temu podczas Air Force Association's Air Warfare Symposium.

B-21 Raider, taką nazwę nadał mu USAF, ma być zdolny do przenoszenia najnowocześniejszej broni, w tym dział laserowych, bomb elektromagnetycznych oraz głowic jądrowych. USAF chce także, by mógł on się dosłownie "teleportować" z miejsca na miejsce, oddalone o kilkanaście tysięcy kilometrów, w ciągu maksymalnie 1,5-2 godzin. Według planu, ma to być maszyna w wersji zarówno załogowej, jak i bezzałogowej.

Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone pracują jeszcze nad innymi samolotami, a mianowicie nad następcą kultowego SR-71 BlackBird (zobaczcie tutaj), z silnikiem strumieniowym nowej generacji, a także myśliwcem przyszłości (zobaczcie tutaj), który zastąpi wchodzące dopiero do użytku F-35 Lightning II.

Źródło: The Aviationist / Fot. USAF/Twitter