Musiało do tego dojść. To było tylko kwestią czasu. Po głośnych aferach seksistowskich, jakie miały miejsce w siedzibach Google w ostatnim roku, teraz nadszedł czas na coś znacznie większego. Przeciw gigantowi złożono zbiorowy pozew sądowy dotyczący dyskryminacji białych mężczyzn o konserwatywnych poglądach.

Nie jest tajemnicą, że w całym Alphabecie panują typowo lewicowo-liberalne poglądy ustanowione bardzo dawno temu przez założycieli i szefostwo. Mają one na celu stworzenie wzajemnej akceptacji i przyjaźni wśród pracowników, którzy pochodzą z najdalszych zakątków naszej planety.

photo-ewewe14541658046e Google pozwane za dyskryminację białych mężczyzn. Fot. Unsplash.com.

Ten fakt jednak odbił się przykro na dwóch pracownikach giganta, którzy postanowili podać Google do sądu w swoim imieniu i anonimowych osób z nimi pracujących. Okazuje się, że firma nie tylko przy zatrudnianiu preferuje kobiety i przedstawicieli mniejszości, ale również niedostatecznie chroni osoby o konserwatywnych poglądach, w tym wspierających Donalda Trumpa.

James Damore i David Gudeman zarzucają również Google, że "jawnie im grożono, byli prześladowani i nękani" w spółce, która jest ich zdaniem "ideologiczną pralnią mózgów".

Źródło: GeekWeek.pl/BBC / Fot. Unsplash.com/Arthur Osipyan/Helloquence