Tworzący się wokół czarnych dziur dysk akrecyjny - wir trącej o siebie z ogromnymi prędkościami materii - znajduje od czasu do czasu ujście pod postacią tak zwanych dżetów, skondensowanych strumieni plazmy pędzącej przez wszechświat z prędkością zbliżoną do prędkości światła. A ostatnio po raz pierwszy dostrzeżono, jak jedna dziura wyemitowała dwa takie dżety.

W skali wszechświata dżety takie nie są niczym niezwykłym - jednak w obliczu tego, że obserwujemy czarne dziury od niedawna to są to zjawiska dość rzadkie. A ostatnio z pomocą Kosmicznego Teleskopu Chandra udało się dostrzec drugi dżet z supermasywnej czarnej dziury znajdującej się w centrum galaktyki SDSS J1354+1327, która znajduje się około 800 milionów lat świetlnych od Ziemi.

Obserwacje potwierdziły tutaj dokładnie przewidywania teoretyków. Astronomowie zaobserwowali bowiem jak czarna dziura pożywia się, po czym wypuszcza z siebie dżet, po czym następuje krótki okres przerwy w pochłanianiu materii. A potem cały cykl się powtarza.

Wyraźnymi dowodami takiego właśnie zachowania czarnej dziury są dwa widoczne (przy porównaniu obrazu z teleskopu Chandra z obrazem w świetle widzialnym z Kosmicznego Teleskopu Hubble'a) wyraźnie bąble Fermiego - bańki w gazie, które są pozostałością po dżetach. Takie same struktury występują w naszej galaktyce:

bable

Zdj.: PD

Odległość między tymi bąblami i ich prędkość wskazują, że dżety dzieli od siebie mniej więcej 100 tysięcy lat. Najważniejsze w tej obserwacji jest jednak potwierdzenie cyklicznego "działania" czarnych dziur.

Źródło: Hubblesite, Zdj.: NASA , ESA, J. Comerford (University of Colorado-Boulder)