Globalne ocieplenie postępuje, ale niebawem ta jedna z największych bolączek naszej cywilizacji może stać się historią, a to za sprawą bakterii. Naukowcy z Montana State University dokonali bowiem niezwykłego odkrycia głęboko w lodzie Antarktydy.

W ukrytym pod lodem jeziorze Whillansa, położonym 800 metrów pod powierzchnią, na Antarktydzie Zachodniej, mieszkają bakterie, które żywią się metanem. Przez tysiące lat były one odizolowane od powierzchni. Te mikroby pracują na rzecz Matki Natury i zajmują się neutralizacją metanu, czyli najgroźniejszego gazu cieplarnianego, zanim ten przedostanie się do atmosfery.

Naukowcy przebadali genom bakterii, aby dowiedzieć się, jak funkcjonują i czy możemy wykorzystać ich niezwykłe zdolności do zwalczania globalnego ocieplenia. Okazuje się, że drobnoustroje działają jak swoisty biofiltr, między zamarzniętym środowiskiem Antarktydy a resztą planety.

wissardwwrwr5yhgf Odwierty do jeziora Whillansa na Antaktydzie. Fot. NSC/MSU.

Teraz specjaliści są w trakcie opracowywania skutecznych sposobów wychwytywania gazów cieplarnianych z atmosfery, właśnie z pomocą tych bakterii. Całe przedsięwzięcie pobrania próbek z jeziora Whillansa trwało prawie dekadę, ale ostatecznie było tego warte, gdyż teraz świat naukowcy otrzymał ważny oręż do walki ze ocieplaniem się klimatu.

Odkrycie badaczy z Montana State University pomogło również znacznie poszerzyć naszą wiedzę nie tylko na temat tego najbardziej tajemniczego kontynentu świata, ale również daje nam wyobrażenie, że życie może spokojnie egzystować np. na Tytanie, czyli księżycu Saturna, na którym znajdują się ogromne morza metanu (zobaczcie tutaj).

Źródło: GeekWeek.pl/National Science Foundation / Fot. Pixabay